wtorek, 15 lipca 2008

W STRONĘ WARTOŚCI I GODNOŚCI

Dla Anonimowych Alkoholików różnica między czynnym alkoholizmem a trzeźwością jest przede wszystkim:
  1. kwestią bardziej osobistego dowiadczenia niż dogmatu,
  2. przejściem od fałszu do prawdy,
  3. nową świadomością, osiągniętą dzięki powtórnemu przemyśleniu i zrelacjonowaniu własnej historii (E.Kurtz, 1990).

Służy temu Program Dwunastu Kroków AA, w którym następuje hierarchizacja wartości, aż po te najwyższe, religijne, związane z głęboką więzią z Bogiem.

Pierwsza kwestia przytoczona przez Kurtza w sposób wyraźny odróżnia sztywne, dogmatyczne trzymanie się zasady trzeźwości od doświadczenia. Program AA wywodzi się przede wszystkim z osobistych doświadczeń, obejmujących pewien sposób życia wyrażający się także w dążeniu do wartości. Stąd bierze się opowiadanie na forum grupy AA historii własnego życia, które ukazują jej uczestników takimi jakimi byli, opisują co się wydarzyło i mówią jacy są teraz.

Historie AA jeśli nie są zwykłym opowiadaniem, lecz wiążą się z autentycznym przeżywaniem ich przez autora i słuchaczy, a więc doświadczaniem i nowym doświadczeniem, posuwają naprzód proces zdrowienia.

POTRZEBA GODNOŚCI

Erik Erikson (1998), opisując drogę rozwoju człowieka, podaje jako przykład dziecko, które nauczyło się chodzić. Nabiera ono w ten sposób nowego statusu kogoś "kto nauczył się chodzić". Nowa umiejętność spotyka się z reakcją dorosłych. Reakcja wpływa na uwewnętrznienie nowej wersji siebie kogoś "kto potrafi chodzić". Ten przykład pokazuje w jaki sposób poprzez doświadczenie satysfakcji i prestiżu społecznego, tworzy się bardzo wcześnie potrzeba własnej wartości. Człowiek internalizuje wartości w procesie socjalizacji. Z czasem stają się one regulatorami jego postępowania, układając się wraz z normami w standardy wartości.

Tak rodzi się potrzeba godności, jako hipotetyczny konstrukt, będący źródłem motywacji, skłaniający człowieka do postępowania zgodnego z cenionymi przez niego (zinternalizowanymi) wartościami (Kosewski,1999).

Ta potrzeba stale domaga się zaspokojenia, poprzez podejmowanie działań zgodnych z własnymi standardami. Koncepcja regulacji godnościowej każe więc przyglądać się człowiekowi na poziomie konkretnych zachowań i ich skutków zaspokajających lub deprywujących potrzebę godności. Rozwój osobowości polega na stopniowym osiąganiu autonomicznej, godnościowej regulacji czynności, która dokonuje się poprzez porównywanie swych czynności ze standardami wartości (Kosewski, 1985). Jest to związane z rozwojem systemów norm, opisujących uwewnętrznione wartości i umożliwiających stwierdzenie zgodności z nimi własnych zachowań. Satysfakcja płynąca z tej zgodności stanowi ważną nagrodę i istotnie wpływa na podejmowane decyzje o konkretnych zachowaniach.

Picie alkoholu nie tylko uniemożliwia rozwój autonomii godnościowej, ale z reguły powoduje uwstecznienie. Wzrost częstotliwości picia do tego stopnia ogranicza ilość wartościowych uczynków, że zaspokojenie potrzeby godności w sposób autonomiczny staje się niemożliwe.

Następuje zwrot w stronę niedojrzałych, relacyjnych, charakterystycznych dla dzieci (w ich przypadku z powodu braku standardów) technik polegających na porównywaniu się do innych, tak aby porównanie to wypadało na korzyść osoby, która tym mechanizmem się posługuje. Jest to mało wydajny sposób zaspokajania potrzeby godności. Budowane w ten sposób poczucie ważności (nie wartości) jest niestabilne, zależy od okoliczności, głównie od opinii otoczenia, osób znaczących, etc. W przypadku osób pijących mało wydajny także dlatego, że zmniejsza się wciąż liczba osób, na tle których można wypaść lepiej.

Wraz z przedłużającymi się okresami picia coraz trudniej nie tylko o zaspokajanie, lecz także o ochronę potrzeby godności (i wynikającego z niej poczucia własnej wartości) poprzez wiarygodne usprawiedliwienia, tworzone w procesie środowiskowych uzgodnień (zarówno ogólnych jak i szczegółowych to przez nich..., wszyscy piją..., coś mi się od życia należy..., bez wódki nic się nie da załatwić itd.). Usprawiedliwienia tracą swoją zdolność redukcji dysonansów godnościowych np. w wyniku przerwania procesu społecznego ich uzgadniania przez otoczenie, w wyniku skutecznej interwencji kryzysowej lub też z powodu braku możliwości uzgodnienia ich wiarygodności z innymi na skutek narastającej samotności osoby pijącej. Typowe racjonalizacje (nie uzgodnione z innymi usprawiedliwienia) tworzone przez samych alkoholików w takich okolicznościach są jeszcze mniej skuteczne.

Wspólne działanie powyższych czynników prowadzi do kryzysu godnościowego, skutkującego uczuciem zagubienia, cierpienia, poczuciem bezsensu, pustki egzystencjalnej.

Ten kryzys jest odczuwanym moralnym dnem, o którym mówią alkoholicy. Niekiedy tylko wiąże się z "dnem obiektywnym", wyrażającym się w konkretnych stratach wynikających z picia (praca, mieszkanie itd.). Kryzys godnościowy może skutkować podjęciem leczenia. Ale równie często motywacją do leczenia są właśnie obiektywne straty alkoholika, a kryzys godnościowy pojawia się w wyniku interwencji terapeutycznych (w procesie leczenia), dotyczących relacji pacjenta z tym, co osobiście cenione.

Uzależnienie uniemożliwia osobie pijącej zarówno rozpoznawanie jak i urzeczywistnianie wartości, czyniące życie satysfakcjonującym i sensownym. Leczenie przywraca alkoholikowi zdolność do ich rozpoznawania, przeżywania i realizowania. Za cel leczenia przyjmuję tu bowiem nie tylko zatrzymanie picia, ale także proces zmierzający w stronę osiągnięcia godnościowej autonomii, który oznacza przywrócenie wartościom możliwości wpływania na postępowanie człowieka.

ZNACZENIE WARTOŚCI

Wartości wyznaczają tożsamość człowieka. Dzięki nim można bowiem odpowiedzieć na pytanie "kim jestem" i "jaki jestem". Najbardziej zdrowy szacunek do siebie opiera się nie na zewnętrznej sławie lub chwale i niezasłużonych pochlebstwach (poczucie ważności). Szacunek do siebie osiąga się niezależnie od opinii innych na podstawie uczynków zgodnych z osobiście cenionymi wartościami, przy pomocy których człowiek określa samego siebie. Poszukiwanie tożsamości oznacza tu w znacznym stopniu "stawanie się tym, kim się jest w istocie". Oznacza także "stawanie się kimś w pełni funkcjonującym" w pełni ludzkim, indywidualnością czy autentycznie osobą (por. A.Margasiński TUiW nr 5/99).

Proces zdrowienia alkoholika i odzyskiwania przez niego autonomii godnościowej jest porównywalny z tym procesem. Budowanie konstruktywnego JA to między innymi tworzenie i rozpoznawanie pozytywnych faktów w swoim życiu, a w dalszej części rozwój duchowy, czyli odniesienie swojej egzystencji i swojej tożsamości do kogoś lub czegoś ponad osobistego, dobrego, znaczącego i trwałego. Praca nad tym aspektem, obejmuje najczęściej poznawanie wartości i ich urzeczywistnianie. Osoba, która kieruje się wartościami nie związanymi z wewnętrznym doświadczeniem, jest jak drzewo bez korzeni, płytko osadzone w ziemi. Nie ufa swojemu wyczuciu wartości i jest na ogół podatna na zagrożenia (J. Mellibruda 1980). Zasadniczą tezę psychologii humanistycznej można sformułować w ten sposób, że człowiek stanie się wolny, jeśli odkryje i zacznie realizować swoje JA. M.Scheler (1977) mówi o zaistnieniu wolności tylko tam, gdzie następuje realizacja wartości i wiara w osobowego Boga.

Urzeczywistnianie wartości wiąże się ujmując problem w analogii do prac Rollo May'a (1967) z budowaniem świadomości między byciem podmiotem a przedmiotem, z odpowiedzialnością i wyborami. Wiąże się z przyjęciem i zaakceptowaniem własnych ograniczeń i pokorą wobec cierpienia (Frankl, 1984). Trudno w tych określeniach nie doszukiwać się analogii do procesu zdrowienia z uzależnienia i pominąć w nim relacje między człowiekiem a wartościami.

Porównywanie uczynków z własnymi standardami (a nie porównywanie się do innych np. uczestników spotkań AA) jest początkiem przechodzenia od relacyjnego (jestem lepszy od innych) do autonomicznego sposobu zaspokajania potrzeby godności. Jest to także początek budowania tożsamości. Dopiero wtedy uczynki są porównywane do własnych zinternalizowanych wartości i odpowiedź na pytanie "jaki jestem" i "co zrobiłem" jest możliwa.

Budowanie autonomii godnościowej to innymi słowami wyrażony postulat R.Maya, który realizuje się praktycznie poprzez pracę nad dostosowaniem w sposób świadomy swoich zachowań do cenionych wartości. Pokorą nazywa analizując program AA takie dostosowanie Kurtz. Ten proces przebiega także w grupie terapeutycznej pracującej w oparciu o profesjonalizm i zasady etyczne obowiązujące w pomaganiu innym ludziom. ,,Jasne konstruowanie zadań i reguł postępowania w środowisku terapeutycznym, uczciwe nazywanie sytuacji i zachowań oraz konsekwentne reagowanie w ramach ustalonego systemu norm i ocen" (Mellibruda, 1996).

W psychoterapii najważniejsze jest przejście drogi, od podjęcia leczenia; pracy nad mechanizmami uzależnienia, poprzez otwartość ("wsłuchanie się w siebie" Rogers) do przeżywania na nowo wartości jako godnościowo znaczących i osiągnięcie stanu dojrzałości, rozumianej tutaj jako autonomia godnościowa. Schemat tego procesu można przedstawić następująco:

praca terapeutyczna ->> przeżywanie na nowo wartości godnościowo znaczących ->> autonomia godnościowa (dojrzałość)

Mamy tu do czynienia z procesem socjalizacji, w którym rodzi się nowy obraz samego siebie.

PRZYPADEK KRZYSZTOFA

Krzysztof ma lat 49. Wykształcenie wyższe. Od 10 lat pozostaje abstynentem. Rozwiedziony i powtórnie ożeniony. Ojciec dorosłych dzieci.

Relacjonując swoją historię Krzysztof nawiązywał do swoich pierwszych doświadczeń związanych z emocjonalnym poznawaniem wartości. To poznanie dotyczy przede wszystkim przeżycia w sposób satysfakcjonujący własnego zachowania (Erikson 1998). Te pierwsze doświadczenia związane z wartościami i zachowaniem, doświadczenie satysfakcji godnościowej budowały jego poczucie tożsamości i pozytywny wizerunek siebie jako grzecznego, uczciwego chłopca.

Coś było we mnie w środku. Z dzieciństwa. Coś z wyobrażeń o tym, co ważne. Prawda, uczciwość to była nauka rodziców. Coś za to zawsze dostawałem choćby cukierka i to było ważne. Był też Zawisza Czarny i Winnetou. Wiedziałem co jest dobre, a co złe. Kiedyś, jako młody chłopiec, stałem w kolejce po zakupy. Zapłaciłem i odebrałem resztę. Zorientowałem się, że ekspedientka wydała mi za dużo. Zwróciłem pieniądze, a ona mi podziękowała w obecności wielu ludzi. Czułem się wspaniale. Poznałem co to uczciwość. Jaki byłem dumny, że jestem taki uczciwy.

Krzysztof wiedział już w jaki sposób zaspokoić potrzebę godności. Poznał czym jest "godnościowa satysfakcja" wynikająca ze zgodności cenionej wartości i własnych uczynków. Cenił uczciwość i wiedział co jest dobre, a co złe. Wiedział o tym także pijąc alkohol. Wybierał jednak "korzyść psychologiczną" wynikającą z picia (ulga, stan euforii, ucieczka od przeżywania negatywnych, przykrych uczuć, doświadczanie subiektywnego poczucia mocy), naruszając jednocześnie jedną ze swoich najważniejszych wartości.

Ludzie, z którymi przebywałem nie pozwalali mi zaglądać do mojego sanktuarium z wartościami. Uczciwość nie była na miejscu. Rezygnowałem z niej, bo ważne było dla mnie bycie w ich grupie. To był nieustanny handel: coś za coś. Najpierw walka: napić się nie napić, wziąć fanta nie wziąć, zabrać pieniądze nie zabrać. Potem decyzja i myśl: jakoś to będzie... A potem kac, poczucie winy.

Krzysztof sam tworzył racjonalizacje, budował usprawiedliwienia, ale uzgadniał je ze swoimi kolegami. Musiał odnaleźć okoliczności, które adekwatnie do panujących obyczajów wykluczały jego odpowiedzialność i osłabiały wydźwięk moralny jego uczynków, by następnie uzyskać potwierdzenie od otoczenia wiarygodności tego rozumowania.

Krzysztof odwoływał się do środowiskowej powinności. Funkcjonował przecież w grupie kolegów, gdzie uczciwość nie była na miejscu. Musiał więc postępować tak, jak inni. Powołał się także na przyjęte w jego środowisku obyczaje i normy: wszyscy piją.

"Inni" w tym kontekście (koledzy) mają przecież inne (gorsze) standardy postępowania niż sam pijący i w dodatku wymuszają na nim podobne postępowanie. Krzysztof musiał więc pić. To "inni" zabronili mu sięgać do jego wartości. On sam jest i pozostaje przecież wartościowym człowiekiem. Jest w porządku, pomimo że "sanktuarium z wartościami" pozostawało "zamknięte". Tak rodzi się podkultura pijackich usprawiedliwień, albo inaczej anomia alkoholowa (sytuacja, w której ludzie deklarują istnienie wartości i norm, ale ich nie przestrzegają).

W okresie picia najważniejsze było, żeby nie mieć kaca, żeby się lepiej poczuć. Mówiłem więc kiedy kradłem na alkohol, że potem odkupię, że odpracuję, że to nic. Do dziś pamiętam każde pięć złotych, które wyciągnąłem dziecku ze skarbonki, każdy zegarek, który zostawiłem na melinie. Im więcej piłem, tym bardziej się TO (dysonans godnościowy) odzywało. Wymyślałem coraz bardziej podłe metody żeby TO zagłuszyć, mówiłem sobie, że potrzeba robienia złego jest silniejsza niż potrzeba robienia dobrego. Tak się starałem, żeby zachować swój obraz, jakieś wyobrażenieo sobie. Bo ważniejsze były korzyści: ulga, chwila zapomnienia. Byle nie cierpieć. (...) Dopóki funkcjonowałem dwie godziny w tygodniu, udawało mi się w tym czasie mój bilans zrównoważyć tak, że mogłem jakoś egzystować dalej.(...) Chciałem uciec, przeczekać. Pozwalałem, żeby inni decydowali za mnie. Było mi wszystko jedno. Już nie byłem w stanie się bronić dalej. Wszystkie sposoby wymyślone przez dwadzieścia cztery lata picia zawiodły. Dotknąłem czarnej ściany. Już nie miałem pomysłu jak się pokazać światu i sobie. Odczułem coś w rodzaju pustki intelektualnej. To instynkt już podpowiadał, że jedyne co mogę zrobić, to iść się napić, żeby nie myśleć, że już nic nie mogę zrobić. Nie było nikogo, ludzi, rodziny, przyjaciół. Byłem bezwolny.

W miarę jak pił więcej i częściej, ochrona poczucia godności budowana z usprawiedliwień okazywała się nieskuteczna. Coraz rzadziej pojawiała się też szansa na budowanie pozytywnego obrazu samego siebie w oparciu o wartościowe uczynki. Dysonans godnościowy coraz częściej przypominał o naruszaniu osobistych wartości. Najpierw korzyścią z picia była akceptacja grupy, zmiana nastroju, poczucie mocy. Teraz korzyścią stała się ucieczka od cierpienia związanego z piciem, uniknięcie dotkliwych skutków związanych z nim.

W tym stadium choroby potrzeba godności przestała być już skutecznie chroniona usprawiedliwieniami. Zawiodły też zupełnie techniki relacyjnego zaspakajania potrzeby godności: ...pogodziłem się z myślą, że inni mnie już nie szanują, ale sam przestałem się uważać za człowieka.

Przypuszczać należy, że stało się to w chwili, kiedy Krzysztof nie miał się już do kogo porównać na stworzonej przez siebie skali odniesienia. Dopóki byli gorsi od niego (według indywidualnych kryteriów), potrzeba godności była jakoś zaspokajana i brak szacunku ze strony innych ludzi nie stanowił tak dużego problemu.

Miałem wiele kryzysów. Spadłem po pijanemu z wysokości kilku pięter, ale mimo to nie przestałem pić. Usłyszałem jednak kiedyś piosenkę "Mniej niż zero". I taki właśnie obraz siebie mi się pojawił. Takiego zostawiam siebie przyjaciołom, światu, dzieciom. Byłem gotów na wszystko, żeby to odkręcić. To była najskuteczniejsza motywacja. Już dłużej się nie mogłem chronić. Zawaliłem marzenia, ukochany zawód, pracę. To była ostatnia forteca, która padła. Musiałem coś zrobić. Podjąłem próbę niepicia bez względu na wszystko. To był strach. Nie bałem się śmierci, ale że nie da rady dalej tak żyć. W takim stanie trafiłem na terapię.

W tym przypadku cierpienie, jako efekt deprywacji potrzeby godności, okazało się być większe niż strach przed przyjęciem na siebie cierpienia, które się nieuchronnie pojawia w wyniku odstawienia alkoholu.

Fiasko relacyjności i usprawiedliwień prowadzi do głębokiego kryzysu godnościowego, świadomości moralnego dna, doświadczenia bezsilności wobec nieudanych prób zapewnienia ochrony dla poczucia godności (pustka intelektualna, czarna dziura) co każe człowiekowi zająć stanowisko wobec głównej przyczyny do tego kryzysu prowadzącej jaką jest alkohol. W konsekwencji zaś może prowadzić do rozpoznania własnego uzależnienia, podjęcia decyzji o leczeniu, powrocie do wartości i ich urzeczywistniania.

Dostałem trochę opieki, strawy, ciepła i po dwóch miesiącach, kiedy poprawiłem swój wizerunek, wróciłem do zdrowia, wróciła mi też zdolność do kombinowania. Do sił powrócił również mój intelekt. Zawarłem z Bogiem kontrakt, że jak mnie żona będzie kochać, to nie będę pił. Żona miała do mnie sporo pretensji. Szybko więc wróciłem do picia. To było mi potrzebne, żeby się przekonać, że jeśli mam coś robić to dla samego siebie. A nie, żeby handlować. Życie więc znowu powiedziało mi: cześć. Wyrzucili mnie ze szpitala, rodzina się mnie zupełnie wyrzekła. Poczułem, że muszę sam coś zrobić. Zostałem tylko ja i świat. Musiałem powoli uczyć się w nim poruszać, właśnie sam. Mogłem się tego uczyć tylko od innych.

Alkoholik ma się wyrzec alkoholu, jako protezy na ból i cierpienie, ale zanim to nastąpi, często podobnie jak Krzysztof będzie próbował się "targować". Osoba uzależniona pozostaje bezbronna wobec mechanizmów uzależnienia, ale powiedzenie "nie" alkoholowej pokusie wyraża się w poszukiwaniu i przyjmowaniu pomocy, tak aby stało się to jednak możliwe. A także, aby zmianie uległo przekonanie wynikające z dotychczasowego doświadczenia, że jedynym sposobem ucieczki od cierpienia jest dalsze picie.

To był okres przejściowy. Korzystałem ze wspomnień z dzieciństwa, aby określić czym jest uczciwość, ale wspomnienia mieszały się z przekonaniami, zgodnie z którymi żyłem pijąc że świat jest zły i uczciwi mają gorzej. Takich uzasadnień miałem wiele. Bardzo się bałem być z dnia na dzień uczciwy. Sprawdzałem jak to jest, jak zareaguje otoczenie.

Jednym z najważniejszych odkryć człowieka jest fakt, iż sam jest źródłem swoich decyzji i wyborów. Od niego zależy czy żyje w sposób autentyczny i satysfakcjonujący. Krzysztof doświadczył kiedyś czym są wartości i jaka jest droga do godnościowej satysfakcji. W okresie nałogowego picia takie zachowania nie były możliwe, choć Krzysztof nie zapomniał o wartościach. Naruszał jednak swoje standardy i musiał chronić swoje poczucie godności przed dysonansem. Teraz uczył się dokonywać wartościowych wyborów, rezygnując z obecnych w jego życiu całymi latami usprawiedliwień.

Na początku zdrowienia postanowiłem być jeden dzień uczciwy, od rana do wieczora. Robiłem to zadaniowo. Chciałem sprawdzić czy mnie na to stać. Kiedy wydawało mi się, że wszystko jest dobrze, na mityngu AA przypominałem sobie, że jeden przystanek przejechałem bez biletu. Niby pierdoła, ale jakże ważna. Trudno jest być uczciwym na sto procent.

Na początku zdrowienia zewnętrzną kontrolę nad postępowaniem i abstynencją Krzysztofa sprawowała grupa AA. W takim przypadku może się jednak pojawić niebezpieczeństwo. Zasady trzeźwości są przestrzegane, ale głównie ze strachu przed zapiciem, stratami a nie w wyniku pracy nad sobą, świadomego wyboru wartości i zgodnego z nimi działania. Mamy tu więc do czynienia z zachowaniem strachliwym, a nie godnym. Tę właśnie różnicę mówiąc o "dogmacie niepicia" w kwestiach istotnych Programu Dwunastu Kroków AA podkreśla Kurtz. Taki mechanizm nie buduje realistycznego poczucia wartości. Zjawisko to ma sens o tyle, o ile jest etapem przejściowym w przechodzeniu do autonomii godnościowej.

Nosiłem w sobie własny wizerunek obrzygańca, a przez całe lata inni mnie w tym utwierdzali. Przynależność do AA była źródłem szacunku. Tam usłyszałem, że jestem teraz jednym z niepijących alkoholików i natychmiast zyskałem odrobinę szacunku do siebie. Przestałem być obszczymurem a zacząłem być trzeźwym alkoholikiem. Swój wizerunek (byłem liderem ruchu abstynenckiego) równoważyłem dzięki szacunkowi innych ludzi. Tak właśnie redukowałem swoje własne niedobory, wynikające z postępowania w tym okresie, choć nie piłem już wódki. Przynależność do AA "załatwiała" mi bardzo wiele.

Zaspokajanie potrzeby godności zaczyna się od najprostszych technik relacyjnych, od porównywania się z innymi i bycia lepszym od wybranych "innych". Z czasem pojawiają się coraz częściej uczynki zgodne z indywidualnym poczuciem tego, co ważne i wartościowe. Tworzą się normy, dzięki wiązaniu własnych zachowań z wartościami. W ten sposób w wyniku odchodzenia od zachowania "na pokaz", od fasadowości zasadzającej się na "dogmacie niepicia", rodziło się u Krzysztofa poczucie wartości.

Od innych alkoholików dowiadywałem się czasem boleśnie co jest u mnie mechanizmem, a co potrzebą. Kłóciłem się, ale przyznawałem w końcu rację, odkłamywałem swoją psychikę i docierałem do swojego JA. Przestawałem być pępkiem świata. Wartości na jedną stronę, a na drugą ta ciemna strona. Bez wiedzy i świadomości nie mogłem tego poukładać w sobie we właściwy sposób. Najpierw musiałem się więc rozeznać w swoim życiu. Odpowiedzieć na pytanie kim jestem, czego chcę. Potem przyszedł czas poznawania Boga (wartości) i celowe działania, realizację własnych dążeń. Potrzebni mi byli do tego ludzie, żeby to, co robię było dla mnie bardziej wiarygodne, że kierunek jest dobry, a nie żeby usłyszeć, że jestem wielki. Przełom nastąpił, kiedy sobie uświadomiłem, że mam 40 lat, że moi koledzy odcinają kupony od tego, co już osiągnęli, że jeszcze parę lat i emerytura, i że życie będzie poza mną. Pojechałem kiedyś na szkolenie zawodowe i przeżyłem koszmar. Uczyli mnie ludzie o połowę młodsi i lepsi ode mnie. Nauczyłem się tam jednak podejścia do pracy i stosunku do niej. Osiągania celów małymi kroczkami. Mniej byli ważni teraz ludzie wokół mnie, a największą satysfakcję miałem z własnej pracy. Nieważne było co o mnie powiedzą, choć dobre słowo było dodatkową gratyfikacją. Nie piłem wtedy dwa lata. Podejmowałem ryzyko, którego się nie bałem. Nie żeby coś komuś udowodnić, ale żeby się realizować..

Poznawanie wartości w wyniku celowego i świadomego wartościowego zachowania, konkretnych uczynków, przeżywanie satysfakcji godnościowej sprawiają, że coraz częściej osobiste standardy wartości stają się regulatorami zachowania.

Wartością stała się dla mnie praca. W nagrodę za solidność otrzymałem wyróżnienie w swojej branży. Potem odkryłem jak ważna jest dla mnie wiedza. Dalej ważne stawało się to, co działo się w mojej rodzinie. Dziś mimo rozwodu nie straciłem dzieci, jestem dobrym ojcem choć mieszkam z daleka od nich. Po raz pierwszy w życiu od kilku lat jestem też z jedną kobietą, bez oszustw i zdrad. Nie przychodziło mi to kiedyś do głowy. Wartość (ważność) mężczyzny zależała od ilości kobiet jakie miał. Odzyskałem więc poczucie bezpieczeństwa, bo nie jestem zdradzany i nie zdradzam. Musiałem się tego uczyć. Pojawiła się potrzeba miłości i przyjaźni. To tak, jak z Bogiem. Dla ludzi, którzy w niego wierzą, Bóg po prostu jest. I to się przekłada na ludzi. Nie jest się samemu. Nigdy. Jest poczucie bezpieczeństwa, że nic się złego nie stanie.

Wraz z poznawaniem wartości, ich urzeczywistnianiem, pojawiły się także widoczne, realne zmiany w życiu. Wzrósł poziom satysfakcji, samozadowolenia, pojawiały się nowe plany, pragnienie samorealizacji. Wzrosło poczucie mocy i wpływu na swoje życie. Kierkegard podkreśla, iż najogólniejszą formą rozpaczy jest stan, kiedy nie decydujemy się na bycie sobą. Bycie sobą zaś jest przeciwieństwem rozpaczy i wyzwaniem dla człowieka. Człowiek uczy się jak być wolnym, odchodzić od czegoś i zmierzać ku czemuś.

Po trzecim roku trzeźwości zacząłem inwestować w siebie. Stawiać na cele osobiste, a nie wczasy dla rodziny, kafelki albo przyjemności. Stawałem przed wyborem czy żyć dla innych czy dla siebie. To był koszmar wyboru. Będę się kształcił czy żył dla innych, którym miałem coś do oddania przez lata picia. Znowu musiałem decydować o swoimi życiu. To było trudniejsze. Wcześniej wybierałem między złem a dobrem, a tutaj między dobrem a dobrem (dylemat moralny). Między rodziną a sobą. Byłem szantażowany, że jeśli jeszcze raz wyjadę na tydzień, to pójdę na swoje. Poszedłem. Przestałem się dogadywać z ludźmi. Dziś widzę, że moje cele mijały się z celami innych osób. Miałem wybór albo się podporządkowuję, albo idę za sobą, rezygnując z innych. To było bolesne. Znowu miałem poczucie, że świat mnie nie rozumie, że zachowałem się egocentrycznie. Nie stać mnie jednak na to, żeby po raz drugi w życiu rezygnować z realizacji własnych celów. Po raz pierwszy pomyślałem, że życie jest przede mną.

Świadomość wiąże się doświadczaniem siebie jako podmiotu i przedmiotu jednocześnie (R.May, 1967). W przypadku alkoholików podstawą do jej zdobycia jest psychoterapia i realizowanie Programu AA, a nie spotkania koleżeńskie w środowisku abstynentów przy okazji mityngów. Szansę na osobistą wolność daje dopiero doświadczanie siebie jako przedmiotu wobec nałogu, któremu się ulega i doświadczanie siebie jako podmiotu, który może wobec niego mieć własny stosunek. Jest to także doświadczenie dotyczące własnego stosunku do wszelkich pokus. Dzięki świadomości człowiek może bowiem dokonać wyboru wartości, a następnie zaangażować się w działania z nimi związane. Tego, jak głosi ruch AA, można się nauczyć i na tym odkryciu zasadza się pierwiastek duchowy programu wspólnoty. Świadomość jest niezbędna do właściwej oceny sytuacji, kiedy człowiek stoi przed wyborem korzyści, która wiąże się z naruszeniem wartości.

Pamiętam dobrze o profitach wynikających z sięgnięcia po korzyść. Były wyraźne choć wewnątrz było mi źle, jeśli to naruszało moje wartości. I tutaj była mi potrzebna świadomość, po to, żeby znaleźć inne rozwiązania. Muszę ją stale poszerzać, być uważnym na siebie, zwłaszcza, kiedy odzywają się stare mechanizmy, takie zakusy; a może by tak iść na skróty, ominąć prostą drogę, trochę nie dopowiedzieć, ściemnić, z wygodnictwa, z lenistwa, z chęci zysku, nie tylko finansowego, albo innych korzyści, ze strachu.

Świadomy wybór wartości przy rezygnacji z korzyści w sytuacji pokusy (także alkoholowej), to przejaw godnościowej autonomii.

Ostatnie 10 lat mojego życia, to odkrywanie tego, co ważne, a także szukanie sposobów jak to osiągnąć. Dobra było we mnie wiele, ale było zaprószone innymi złymi rzeczami. Powróciłem do zdrowia, bo dotarłem do tego dobra. Mam wątpliwości jaki jestem, ale moje intencje są dosyć czyste. Mam duże poczucie świadomości, że jestem w porządku. Nie psuje mi tego poczucia opinia innych ludzi, choć moje działania oglądane z zewnątrz mogą wzbudzać wątpliwości. To, co mną kieruje, jest dla mnie ważniejsze i czuję w sobie sporo mocy przeciw osądom innych. Kiedyś było odwrotnie. To, co robię i co mówię, to tak naprawdę jestem JA.

Przypadek Krzysztofa pokazuje jak przebiegał proces przechodzenia od relacyjności do autonomii godnościowej. Krzysztof wskazuje w tym procesie na znaczenie wspólnoty Anonimowych Alkoholików, którzy poprzez dzielenie się swoim doświadczeniem rozpoznają własne wartości. Krzysztof "odkrywał" je na nowo, wraz z upływem czasu i życiem w abstynencji doświadczał satysfakcji z faktu, iż coraz częściej postępował zgodnie z nimi. Jego zinternalizowane w dzieciństwie wartości, a także te, które odkrył i uznał za swoje w trakcie pracy nad sobą, pełnią dziś rolę jego życiowych drogowskazów.

NIEBEZPIECZEŃSTWA GODNOŚCI BEZ MORALNOŚCI

Osobę uzależnioną, w życiu której nie dokonują się głębsze zmiany związane z wartościami i sposobem zaspokajania potrzeby godności, można określić mianem "suchego alkoholika". Taki "proces zdrowienia" ogranicza się jedynie do nie przyjmowania alkoholu, do utrzymywania abstynencji, głównie ze strachu przed konsekwencjami dalszego picia.

Członkowie klubów abstynenckich często stosują relacyjne techniki, porównując się z innymi umniejszają ich tworząc w ten sposób przekonanie o własnej ważności, o byciu lepszym:tak nisko nie upadłem, nie jest ze mną tak źle, nie straciłem pracy, jestem kimś. Pracuję, zarabiam, są gorsi itd.. Uzgadniają również między sobą usprawiedliwienia (zjawisko charakterystyczne dla różnych grup i środowisk) na okoliczność naruszania cenionych wartości (w rodzinie, w życiu zawodowym). To wszystko wpływa na sytuację, w której niepijący alkoholik pozostaje nadal (subiektywnie) godnym, lecz (obiektywnie) niemoralnym.

***

Wartości nie tylko dostosowują jednostkę do funkcjonowania z innymi, ale są także w wyniku ich urzeczywistania podstawą osiągania satysfakcji życiowej. Specyfika pracy psychoterapeutycznej z alkoholikami wymaga więc orientacji w obszarze wartości i ich wpływu na funkcjonowanie człowieka, co stanowić może odpowiedź na postulat sformułowany przez Frankla, iż "nie ma psychoterapii bez obrazu człowieka i poglądu na świat" (K. Popielski 1994).


Ireneusz Kaczmarczyk

źródło: www.psych.pl

sobota, 12 lipca 2008

Test Karty Jellinka

Objawy i etapy alkoholizmu u mężczyzn

Czy zdarzył ci się kiedykolwiek któryś z poniższych objawów:

Faza ostrzegawcza (objawów zwiastunowych)
  1. Wzrost tolerancji (musiałeś wypić więcej aby osiągnąć taki sam skutek)?
  2. Chwilowa utrata pamięci ("przerwy w życiorysie", okresy w których robiłeś coś, czego nie pamiętasz)?
  3. Ukradkowe picie kiedy nikt nie patrzył?
  4. Myślenie o piciu (na przykład podczas pracy itd.)?
  5. Szybkie picie (w celu szybkiego upicia się)?
  6. Unikanie rozmów o piciu ponieważ czujesz się wtedy niezręcznie?
  7. Zaburzenia pamięci (nie możesz sobie przypomnieć co powiedziałeś ani tego co robiłeś)?

Faza krytyczna (ostra)

  1. Utrata kontroli (nie możność przewidzenia jak dużo wypijesz)?
  2. Usprawiedliwianie (znajdywanie wymówek dla picia)?
  3. Uwagi ze strony innych osób dotyczące twojego picia?
  4. Niekontrolowane wydawanie pieniędzy?
  5. Agresja (słowna lub fizyczna)?
  6. Wyrzuty sumienia (poczucie winy lub depresja w związku z piciem)?
  7. Okresy abstynencji (okresy kiedy postanawiasz nie pić)?
  8. Zmiana sposobu picia (zmiana rodzaju lub marki alkoholu)?
  9. Utrata przyjaciół lub konflikty z nimi, które można uzasadnić piciem alkoholu?
  10. Utrata pracy lub problemy w pracy związane z piciem?
  11. Porzucanie hobby i zainteresowań, spędzanie tego czasu na piciu?
  12. Próby podjęcia jakiegoś leczenia w związku z piciem?
  13. Liczne pretensje wobec otoczenia?
  14. "Ucieczki" (przeprowadzanie się lub zmiana grona przyjaciół, aby "rozpocząć od nowa")?
  15. Zabezpieczanie dostępu do alkoholu (ukrywanie zapasów)?
  16. Picie rano (lub przed pójściem do pracy)?

Faza przewlekła

  1. Picie mniej lub bardziej ciągle przez co najmniej 18 godzin ("ciąg")?
  2. Robienie rzeczy stanowiących pogwałcenie własnych zasad etycznych i moralnych?
  3. Nieprawidłowe lub splątane myślenie, słyszenie nieistniejących głosów lub brak orientacji w czasie i miejscu .
  4. Spadek tolerancji (czucie się i zachowanie jak po pijanemu po jednym kieliszku)? 28. Trudne do sprecyzowania lęki i obawy?
  5. Tremor (drżenie rąk)?
  6. Poczucie beznadziejności lub myśli samobójcze?

Objawy i etapy alkoholizmu u kobiet

Czy zdarzył ci się kiedykolwiek któryś z poniższych objawów :

Faza ostrzegawcza (objawów zwiastunowych)

  1. Wzrost tolerancji (musiałaś wypić więcej aby osiągnąć taki sam skutek)?
  2. Niechęć do rozmów o piciu?
  3. Przekonanie, że kobiety, które więcej piją są gorsze od mężczyzn?
  4. Zmiany osobowości podczas picia?
  5. Intensywniejsze picie tuż przed miesiączką?
  6. Poczucie większej inteligencji i bystrości podczas picia?
  7. Poczucie "nadwrażliwości"?

Wczesne stadium

  1. Okresy abstynencji (okresy kiedy postanawiałaś nie pić)?
  2. Uwagi ze strony innych osób dotyczące twojego picia?
  3. Racjonalizacja picia (znajdowanie wymówek)?
  4. Chwilowe utraty pamięci (przerwy w życiorysie, okresy, których nie pamiętasz) podczas picia?
  5. Niewyjaśnione stłuczenia i zranienia?
  6. Picie w perspektywie stanięcia przed nową sytuacją?

Stadium środkowe

  1. Zaniedbywanie jedzenia?
  2. Zabezpieczenie dostępu do alkoholu (chowanie zapasów)?
  3. Użalanie się nad sobą (litowanie się nad sobą)?
  4. Pretensje wobec otoczenia?
  5. Nadmierny liberalizm lub niedbały stosunek do dzieci wynikający z poczucia winy wywołanego piciem?
  6. Picie w celu poprawy nastroju, z równoczesnym poczuciem , że nastrój uległ obniżeniu?
  7. Uwagi ze strony innych, że możesz "nie być alkoholiczką"?
  8. Picie na zapas -picie przed okazją do picia lub "dopijanie"- picie po okazji do picia?
  9. Picie mniej lub bardziej ciągłe przez co najmniej 18 godzin?

Stadium późne

  1. Rozpoczynanie dnia od picia alkoholu?
  2. Tremor (drżenie rąk)?
  3. Spadek tolerancji na alkohol (uczucie i postępowanie jakby było się pijanym po jednym kieliszku)?
  4. Picie ukradkiem?
  5. Picie zachłanne?
  6. Długotrwałe wyrzuty sumienia?
  7. Obniżenie wartości osobistych związków?
  8. Noszenie alkoholu w torebce?

w razie dalszych wątpliwości


(Nowinski J. 1995, s. 53)

Test Baltimorski

  1. Czy pijesz w pracy?
  2. Czy Twoje picie ma ujemny wpływ na życie domowe?
  3. Czy pijesz dlatego że jesteś nieśmiały/a wobec innych?
  4. Czy Twoje picie ma wpływ na negatywną opinię o Tobie?
  5. Czy miałeś/aś kiedykolwiek wyrzuty sumienia z powodu picia?
  6. Czy wskutek picia miałeś/aś kiedykolwiek kłopoty finansowe?
  7. Czy Twoje picie jest powodem zmartwień rodziny?
  8. Czy pijąc stajesz się mniej ambitny/a?
  9. Czy odczuwasz potrzebę picia codziennie o określonej porze?
  10. Czy jest Ci obojętne z kim pijesz?
  11. Czy po piciu jednego dnia odczuwasz potrzebę picia nazajutrz?
  12. Czy pijąc zauważyłeś/aś u siebie zmniejszenie się twojej sprawności fizycznej i umysłowej?
  13. Czy picie wpływa negatywnie na twoją pracę zawodową czy też inne działania poza pracą?
  14. Czy z powodu picia masz problemy ze snem?
  15. Czy pijąc chcesz uciec od kłopotów?
  16. Czy zdarza się, że pijesz samotnie?
  17. Czy w skutek picia tracisz pamięć i nie wiesz gdzie byłeś/aś, co robiłeś/aś?
  18. Czy pijesz aby wzmocnić pewność siebie?
  19. Czy w związku z piciem byłeś/aś kiedykolwiek w szpitalu, w izbie wytrzeźwień, ambulatorium itp.?

Interpretacja winików

  • Twierdząca odpowiedź na jedno pytanie oznacza, że należy być ostrożnym, bowiem można stać się alkoholikiem.
  • Dwie twierdzące odpowiedzi oznaczają, że jest bardzo prawdopodobne, że już się jest alkoholikiem.
  • Trzy lub więcej pozytywnych odpowiedzi, przemawia definitywnie za alkoholizmem.
  • w razie dalszych wątpliwości

(Woronowicz 1993 s. 30)

Test CAGE

  1. Czy czuł Pan/Pani kiedykolwiek, że powinien Pan/Pani przerwać picie?
  2. Czy ludzie sprawiali Panu/Pani przykrość przez krytykowanie Pana/Pani picia?
  3. Czy czuł się Pan/Pani kiedykolwiek źle lub winny z powodu Pana/Pani picia?
  4. Czy kiedykolwiek po obudzeniu pierwszą Pana/Pani myślą była myśl o wypiciu alkoholu, aby uspokoić nerwy albo przerwać objawy przepicia?

Interpretacja wyników

  • Jeśli odpowiedział Pan/Pani "tak" na jedno z pytań świadczy to o tym, że istnieje u Pana/Pani podejrzenie problemów alkoholowych.
  • Jeśli odpowiedział Pan/Pani "tak" na 2 lub więcej pytań jest wielce prawdopodobne, że ma Pan/Pani poważne problemy alkoholowe.
  • w razie dalszych wątpliwości

( Mayfield D.G., McLeod G., Haall P.: Am. J. Psychiatry 1974, 131, 1121-1123) za (Habrat 1996 s.69)

Test Michigan Alcoholism Screning (MAST)

  1. Czy uważa Pan/Pani, że pije Pan/Pani w normie (mniej lub tyle co inni)?
    2 pkt za "nie".
  2. Czy kiedykolwiek wstał Pan/Pani rano po piciu poprzedniego dnia i nie pamiętał Pan/Pani części poprzedniego dnia?
    2 pkt za "tak".
  3. Czy Pana/Pani małżonka (-ek) rodzice albo ktoś z bliskiej rodziny miał do Pana/Pani żal lub pretensję o picie? 1 pkt za "tak".
  4. Czy potrafi Pan/Pani przerwać picie po wypiciu jednego lub dwóch kieliszków?
    2 pkt za "nie".
  5. Czy miał Pan/Pani kiedyś poczucie winy z powodu picia?
    1 pkt za "tak".
  6. Czy przyjaciele uważają Pana/Panią za pijącego w normie (mniej lub tyle samo co inni)?
    2 pkt za "nie".
  7. Czy zawsze potrafi Pan/Pani przerwać picie, kiedy tego Pan/Pani chce?
    2 pkt za "nie".
  8. Czy kiedykolwiek był Pan/Pani na zebraniu Anonimowych Alkoholików lub podobnego ruchu?
    5 pkt za "tak".
  9. Czy kiedykolwiek brał Pan/Pani udział w bójce po wypiciu alkoholu?
    1 pkt za "tak".
  10. Czy Pana/Pani picie było kiedykolwiek przyczyną konfliktów między Panem/Panią a małżonkiem rodzicami albo krewnymi?
    2 pkt za "tak".
  11. Czy Pana/Pani małżonek albo inny członek rodziny kiedykolwiek zwracał się o pomoc z powodu Pana/Pani picia?
    2 pkt za "tak".
  12. Czy kiedykolwiek stracił Pan/Pani przyjaciela z powodu picia?
    2 pkt za "tak".
  13. Czy kiedykolwiek miał Pan/Pani kłopoty w pracy lub szkole z powodu picia?
    2 pkt za "tak".
  14. Czy kiedykolwiek stracił Pan/Pani pracę z powodu picia?
    2 pkt za "tak".
  15. Czy kiedykolwiek nie dotrzymał Pan/Pani zobowiązań opuścił dom, lub pracę na 2 dni lub więcej z powodu picia alkoholu?
    2 pkt za "tak".
  16. Czy pije Pan/Pani dość często do południa?
    1 pkt za "tak".
  17. Czy ktoś powiedział Panu/Pani, że ma Pan/Pani chorą wątrobę (np. marskość)?
    2 pkt za "tak".
  18. Czy miał Pan/Pani kiedyś po dłuższym piciu majaczenie alkoholowe (Delirium tremens), albo silne drżenia mięśniowe, albo słyszał Pan/Pani głosy lub widział rzeczy, których naprawdę tam nie było?
    5pkt za majaczenie alkoholowe, 2 pkt za pozostałe.
  19. Czy kiedykolwiek zgłaszał się Pan/Pani do kogoś o pomoc z powodu picia?
    5 pkt za "tak".
  20. Czy kiedykolwiek był Pan/Pani w szpitalu z powodu picia?
    5 pkt za "tak".
  21. Czy kiedykolwiek był Pan/Pani pacjentem oddziału psychiatrycznego, a picie było przynajmniej częściową przyczyną, dla której tam się Pan/Pani znalazł?
    2pkt za "tak".
  22. Czy kiedykolwiek zwracał się Pan/Pani do szpitala, poradni lekarza, psychologa lub duchownego z powodu kłopotów emocjonalnych, które przynajmniej częściowo były związane z alkoholem?
    2 pkt za "tak".
  23. Czy kiedykolwiek był Pan/Pani zatrzymany za jazdę po pijanemu?
    2 pkt za każde zatrzymanie.
  24. Czy był Pan/Pani zatrzymany lub osadzony w areszcie, choćby na kilka godzin z powodu zachowań spowodowanych alkoholem?
    2 pkt za każde zatrzymanie.

Suma punktów :________

Interpretacja wyników

  • Jeśli uzyskał Pan/Pani w skali 5 punktów lub więcej - spełnia Pan/Pani kryteria alkoholizmu.
  • Jeśli uzyskał Pan/Pani 4 punkty - prawdopodobnie jest Pan/Pani alkoholikiem.
  • Jeśli uzyskał Pan/Pani poniżej trzech punktów prawdopodobnie nie jest Pan/Pani alkoholikiem.
  • w razie dalszych wątpliwości

( źródło: Selcer M. L.:Am.J. Psychiatry. 1971, 127, 1653-1658) za (Habrat 1996 s.66)

Kwestionariusze skriningowe - czy jestem uzależniony od alkoholu?

Zapraszam do zmierzenia się z kilkoma testami, które w prosty i jasny sposób mogą pokazać czy nasze picie prowadzi do uzależnienia. Jak to w przypadku testów, wynik może zależeć od naszej uczciwości przy odpowiadaniu na pytania. Sama jednak chęć nagięcia odpowiedzi, może być dla nas sygnałem ostrzegawczym. Bądźmy więc czujni. Nie dajmy się oszukać przez samych siebie.

Do rozpoznawania tego czy ktoś ma problem alkoholowy służą używane już od 50-ciu lat kwestionariusze diagnostyczne, inaczej zwane testami skryningowymi (przesiewowymi). Ich zadanie polega na tym aby "wskazać wśród osób które wydają się nie mieć problemów alkoholowych (np.: uzależnienie od alkoholu), tych które prawdopodobnie je maja" (Babor T.F. i in. 1996, s. 5). Istnieją różne testy skryningowe, jedne koncentrują się na wykryciu osób z poważnymi problemami alkoholowymi inne służą jedynie do diagnozy wstępnej. Korzyści płynące ze stosowania metod przesiewowych dla rozwiązywania problemów alkoholowych są niebagatelne, autorzy pozycji opisującej jeden z takich testów wymieniają:


  1. "Edukację osób pijących na temat ryzyka związanego z nadmiernym piciem.
  2. Rozpoznawanie problemów poprzedzających rozwój uzależnienia.
  3. Dostarczanie pacjentom motywacji do zmiany ich zachowań dotyczących picia alkoholu.
  4. Poddanie osób pijących w sposób ryzykowny, szybkim lecz efektywnym działaniom interwencyjnym przez pracowników podstawowej opieki zdrowotnej." por. (Babor T.F. i in.1996, s.5).

Do najbardziej rozpowszechnionych testów diagnostycznych należy:

  1. Michigan Alcoholism Screning Test (MAST)
  2. CAGE
  3. Test Baltimorski
  4. Karty Jellinka

Wykonaj test


Młodość-kryzys-uzależnienie. jak pomóc sobie i innym?

Jesteśmy jeszcze dziećmi, no... nastolatkami. Nie jest nam łatwo. Ciągle od nas ktoś czegoś chce. Ciągle nam mówią, że trzeba się uczyć, słuchać starszych i być koleżeńskimi. Każą się nam uczyć, to się "uczymy" (bywa tak, że tylko formalnie przebywamy w szkole). Z tą nauką jest więc różnie. No bo jak tu się uczyć, jeśli w tym samym czasie chce się słuchać muzyki, grać na komputerze, spotykać się z innymi? A tu nauczyciel "pędzi" z materiałem, nie ma czasu ani chęci, aby dokładnie tłumaczyć, wyjaśniać trudny problem. Powstają zaległości i... leci.Mówią nam: "Trzeba słuchać starszych". To znaczy kogo? Tych, co myślą jedno, a mówią drugie, co kręcą, mącą, oszukują, co sami nikogo nie szanują, tylko może tych, co mają dużo pieniędzy, nieważne skąd. Na palcach jednej ręki można policzyć takich starszych, którzy zasługują na "szacunek".

Mówią nam też, że trzeba być koleżeńskim. Chętnie! Ale jak rozpoznać, kto będzie dobrym kolegą, kto cię nie wykpi, nie poniży? Nie chcesz przystać do grupy, ale tam są silni, bezwzględni; wszyscy się ich boją. Dziewczęta ich podziwiają. Chwalą wszystko, co te osiłki robią, często im pomagają. Trudno się dziwić, że chamstwo kwitnie na ulicy, w autobusach pełno arogancji i agresji. Kto jest temu winien? A przecież chcemy umieć, ile się tylko da, chcemy być mądrzy, silni, szanowani przez kolegów, przez nauczycieli, na ulicy też. Czy możemy coś z tym zrobić? Jak zażegnać kryzys młodości? Jak uniknąć uzależnienia pomóc sobie i innym?

Zawsze kiedy rozmyślam o sensie życia, przychodzi mi na myśl pojecie "młodości" . Czym właściwie jest młodość? Czy góra, która ma 2 mln. lat jest stara, czy młoda? Czy Ziemia w stosunku do istnienia wszechświata jest stara, czy młoda? Czy dusza żyjąca w człowieku jest stara, czy młoda? Takich pytań może być wiele, jednak na każde z nich odpowiedzi może być jeszcze więcej.

Podstawą do pisania tej pracy jest to w co wierze i poznaję.Dusza ludzka jest nieśmiertelna, jest częścią całości zwanej Nieskończonością, Nieograniczonym Umysłem, lub przez większość ludzi określanej mianem Boga. Wędruje ona od życia do życia rozwijając się, odkrywając prawdę o sobie i o wszechświecie. Bóg będąc bytem absolutnym stworzył świat względny (materialny), aby doświadczyć fizycznie takich rzeczy jak: miłość, nienawiść, ból, cierpienie, radość, ubóstwo, nadzieja i wiele innych aspektów, jakie niesie ze sobą życie (chcąc doświadczyć radości należy poznać uczucie smutku).

Według ostatnich badań naukowych dziecko pierwsze nauki pobiera będąc jeszcze w łonie matki. Odczuwa pierwsze emocje chociaż ich jeszcze nie potrafi rozróżnić. Kolejnym etapem jego rozwoju jest przyjście na świat. Od tego momentu rodzice oraz środowisko mają wpływ na kształtowanie się jego osobowości.Wielu rodziców chciałoby wychować dziecko według własnych upodobań chcą żebyśmy wrośli na dobrych, mądrych ludzi. Najbardziej wartościową rzeczą, którą mogą z siebie dać to bezwarunkowa miłość, akceptacja i wychowanie nas w poczuciu wysokiej własnej wartości. Budowanie w nas od najmłodszych lat wysokiej wartości we własnych oczach daje je nam na resztę życia solidny fundament psychiczny.

Kolejnym etapem jest okres szkolny. Nauczyciele stoją przed wielką odpowiedzialnością kształtowania młodego, niedoświadczonego umysłu i charakteru. Wychowawcy szkolni powinni bardziej koncentrować się nad tym, co w uczniu najlepsze, rozwijać to i nagradzać, a nie karać ucznia za to kim nie jest i w jakim kierunku nie jest utalentowany, bo przecież to nie jego wina. Kiedy dostaniemy zła ocenę przebiega tysiąc myśli przez naszą głowę, a wśród nich: "i co ja teraz zrobie?? Powiedzieć rodzicom czy nie?" Jedni postanowią porozmawiać z rodzicami inni przechodzący gorzej kryzys młodości nic nie powiedzą. Wybiorą inne wyjście z sytuacji- odreagowanie. W różny sposób można to zrobić. Wejść na internet zamknąć się na chiwlę w wirtualnym świecie komputera, inna osoba wybierza drastyczniejsze środki pójdzie po piwo, które kupi bez najmniejszego problemu w prawie każdym osiedlowym sklepiku wypije jedno potem drugie, trzecie i tak aż się upije i zapomni o kłopotach. Oczywiście w naszym dwudziestym pierwszym wieku dostanie się wszystko co się tylko chce. Jeszcze jeśli ma się dobre znajomości i niezaciekawe towarzystwo kupi się coś mocniejszego śeby na chilkę "odlecieć" w inny świat. Mówie tu mianowicie o marihuanie, która nie jest wcale tródno. Palący ją myśli: "Zapalić od czasu do czasu to nic takiego" i tu sie myli prawda jest taka, ze Marihuana osadza się w tkance tłuszczowej otaczającej wiele organów wewnętrznych (głównie wątrobę, mózg i organy płciowe). Dlatego bardzo wolno uwalnia się z organizmu. Każda następna dawka THC powiększa jego złogi w organizmie - oznacza to, że THC kumuluje się w organizmie. Syndrom amotywacyjny, kłopoty z pamięcią i koncentracją, specyficzne ''splątane'' myślenie oraz inne objawy psychiczne używania marihuany pojawią się więc nawet przy paleniu ''od czasu do czasu''. Po tej "chwileczce zapomnienia" wraca szara rzczywistość i te same problemy w domu w szkole może z dziewczyną, chłopakiem czy przyjaciółmi. Od problemów sie nie ucieknie je trzeba rozwiazać wszystko da sie wyjaśnić i wytłumaczyć chwila szczerej rozmowy pomoże rowikłać problemy i dojść do porozumienia. Internet, alkohol czy narkotyki nie załatwia za nas naszych problemow.A jak by to było, gdybyś był zdrowy i żył pełnią życia? Wyobraź sobie, że bliscy mogą zawsze liczyć na Ciebie. Budzisz się rano rześki i wypoczęty. Potrafisz już kontrolować swoje życie! Masz więcej przyjaciół, pogody ducha, nadziei, spokoju i pieniędzy... To nie fantazja. Rozwiązanie jest w zasięgu ręki! Nawet największą klęskę, jesteś w stanie zmienić w ogromne zwycięstwo. To proste, wystarczy posłuchać tych, którzy sami sobie poradzili.....

Pamietajmy ze Sensem życia jest poszukiwanie- poszukiwanie samego siebie..."Everybody's looking for a reason to liveIf you're looking for the reasonI' ve got reason to give..."

/M. Masterson/


(Każdy człowiek szuka powodu, dla którego warto żyć,jeśli szukasz takiego powodu -mogę Ci go dać...)

Samo poszukiwanie jest celem, którego poszukujemy. Ale, ale... Czy to czasem nie brzmi jak początek recepty na zycie? Już milczę...

Kontakt

Kontakt z terapeutą uzależnień

Dane kontaktowe:

kontakt@terapia-uzaleznien.com

piątek, 11 lipca 2008

Zalecenia dla zdrowiejących alkoholików

Jeżeli zdecydowałeś się na podjęcie leczenia i abstynencję, ważne będzie dla Ciebie w pierwszym okresie abyś:
  1. Unikał miejsc, w których kiedyś piłeś.
  2. Nie chodził do restauracji, lokali, kawiarni i innych miejsc, w których podaje się alkohol.
  3. Nie brał udziału w spotkaniach towarzyskich, o których wiesz, że podaje się tam alkohol (sylwester, prywatka, dancing).
  4. Nie uczestniczył w spotkaniach rodzinnych, w czasie których podawany jest alkohol (chrzciny komunie, wesela, imieniny, rocznice, stypy).
  5. Jeżeli w Twojej pracy pije się alkohol, to teraz:

Pamiętaj o tym, że picie bezalkoholowego szampana czy piwa jest dla Ciebie tak samo niebezpieczne jak pierwszy kieliszek alkoholu.

Nie zapominaj, że Twoja choroba i Twoje leczenie są teraz najważniejszymi sprawami w Twoim życiu, dlatego też nie broń się przed informowaniem o tym: lekarza specjalisty, przełożonych w pracy, członków rodziny czy namawiających Cię kolegów.


Interwencja kryzysowa

Interwencja kryzysowa, jako forma pomocy psychologicznej, polega na kontakcie terapeutycznym, skoncentrowanym na problemie wywołującym kryzys, czasowo ograniczonym, w którym dochodzi do konfrontacji osoby z kryzysem i do jego rozwiązania. Redukcja symptomów i przywrócenie równowagi psychicznej zapobiega dalszej dezorganizacji (W. Badura-Madej (1996). Interwencja kryzysowa to działalność prewencyjna, związaną z prewencją wtórną – zapobieganiem pogłębianiu się patologii w konsekwencji nierozwiązanych kryzysów. Prewencja pierwotna to zapobieganie rozwojowi kryzysów i patologizacji w wymiarze ogólnospołecznym.

Klasyczny model interwencji kryzysowej polega na zapewnieniu wsparcia emocjonalnego, poczucia bezpieczeństwa, zredukowaniu lęku.

Pojęcie kryzysu i interwencji kryzysowej coraz częściej gości w praktyce psychologicznej. Terapeuci pomagający ludziom w trudnych sytuacjach uważają, że jest to najlepszy moment na udzielenie pomocy i wsparcia. Takie sytuacje niosą w sobie nadzieję na zmianę i rozwój. W praktyce psychoterapii uzależnienia i współuzależnienia w ostatnich latach również funkcjonował termin "interwencja kryzysowa". Związany on był z metodą opisaną przez V. Johnsona i spopularyzowaną przez dr Wandę Sztander. Metoda ta zakładała przygotowanie bliskich osób z otoczenia alkoholika do rozmowy, która konfrontowała go ze skutkami picia. Interwencja taka jest więc spiętrzeniem (sprowokowaniem) kryzysu, w którym jedynym konstruktywnym wyjściem jest podjęcie leczenia odwykowego. Alkoholik znajduje się więc przed interwencją w zupełnie innej sytuacji psychologicznej niż osoba przeżywająca kryzys. Dlatego właściwiej będzie nazywać to oddziaływanie interwencją wobec alkoholika, czy motywowaniem go do leczenia. Zapoznając się z teorią i praktyką interwencji kryzysowej, należy ustalić znaczenia takich terminów jak: kryzys i interwencja kryzysowa. Potoczne kryzys rozumie się jako okres przełomu, przesilenia, decydujących zmian. W języku angielskim termin ten zawiera dodatkowo takie cechy jak: nagłość, urazowość i negatywne przeżycia. Tak więc kryzys to moment rozstrzygający, punkt zwrotny, okres przełomu.

Rodzaje kryzysów

  • kryzys polityczny – oznacza sytuację związaną z upadkiem rządu w wyniku wyrażenia mu przez parlament votum nieufności
  • kryzys ekonomiczny – odnosi się do załamania procesu wzrostu gospodarczego, poważnego naruszenia równowagi gospodarczej i regresu w rozwoju ekonomicznym kraju
  • kryzys medyczny – oznacza nagłe, gwałtowne przesilenie się choroby z następującym po nim szybkim spadkiem gorączki i ustąpieniem innych objawów chorobowych (Słownik Wyrazów Obcych PWN 1999).
  • kryzys psychologiczny – wiązany on jest z utratą ważnego celu życiowego, obiektu miłości, światopoglądu, religii. Często jest to rozczarowanie wybraną drogą życiową.

Według teoretyków kryzysu powinno wystąpić kilka cech, które pozwolą nam go rozpoznać. Są to: obecność ostrego wydarzenia krytycznego lub przewlekłego stresu, odczuwanie wydarzenia jako nieoczekiwanego, spostrzeganie sytuacji jako utraty lub zagrożenia, poczucie niepewności, co do przyszłości, poczucie utraty kontroli, nagłe naruszenie rutynowych sposobów zachowania, stan napięcia emocjonalnego trwający przez jakiś czas, konieczność zmiany dotychczasowych sposobów funkcjonowania. Podsumowując: kryzys, (według Geralda Caplana amerykańskiego psychiatry jednego z twórców interwencji kryzysowej, który opracował schemat przebiegu reakcji kryzysowej), to sytuacja, która powstaje wtedy, gdy jakaś osoba na drodze do osiągnięcia ważnych celów życiowych napotyka przeszkody i nie jest w stanie tych przeszkód przezwyciężyć za pomocą dotychczasowych metod rozwiązywania problemów; kryzys powoduje, iż osoba traci równowagę w jakiej się znajduje i wchodzi w stan braku równowagi i dezorganizacji.

Jak przebiega kryzys?

  1. W początkowym etapie, jeśli pojawia się jakaś przeszkoda, trudność, wydarzenie losowe (np. śmierć bliskiego, odejście ukochanej osoby, brak pracy) pojawia się zdziwienie, zdumienie. Sprawdzone źródła pomocy okazują się niewystarczające. Osoba nie zdaje sobie jeszcze sprawy z tego, co się stało. Napięcie bardzo szybko narasta.
  2. Osoba zaczyna przeżywać poczucie bezradności, niezrozumienia, osamotnienia. Obniża się poczucie własnej wartości i przeżywa siebie jako pokonaną. Zwykłe mechanizmy obronne nie spełniają swej roli. Wyczerpane są siły psychiczne. Następuje kulminacja napięcia, lęku, poczucia zagrożenia.
  3. Okres wyrównania, odrętwienia, koncentrowania się na trudnościach. Osoba nie jest w stanie dostrzec innych możliwości rozwiązania swoich problemów. Uważa, że nic nie można już zmienić. Brak jej energii do podjęcia jakichkolwiek działań.
  4. Osoba szuka ulgi. Jest wyczerpana życiem w ciągłym napięciu. Podejmuje działania, które choć na trochę przyniosą jej ulgę. Najczęściej są to działania o naturze destrukcyjnej (np. picie alkoholu, zażywanie narkotyków, zachowania agresywne i autodestrukcyjne). Uruchamiane są patologiczne mechanizmy obronne, które z czasem mogą przejąć dominującą rolę. U osób, które podjęły właśnie takie działanie, rodzi się często poczucie niższości, niemocy. Niewykorzystanie szans powoduje narastanie uczucia frustracji, pustki, złości.
  5. Osoba podejmuje działania mające na celu redukcję napięcia, doznanie ulgi. Są to działania konstruktywne. Najczęściej jest to; przeorientowanie strategii, aktywna eksploracja rzeczywistości i poszukiwanie informacji, wyrażanie pozytywnych i negatywnych emocji, poszukiwanie pomocy u innych, podzielenie sytuacji na fragmenty i stopniowe rozwiązywanie, rozpoznawanie u siebie symptomów zmęczenia i dezorganizacji, co ułatwia sterowanie własną aktywnością, plastyczność i gotowość do wprowadzania zmian w sobie, zaufanie do siebie, wzmacnianie własnej motywacji do zmiany. Do głosu dochodzą przeorientowane mechanizmy obronne. Osoba rozwiązuje problem w nowy dla siebie sposób. Zaczyna funkcjonować na nowym, wyższym poziomie.

Najczęściej trudne sytuacje, zagrażające życiu i zdrowiu człowieka są sprawdzianem dojrzałości. Większość kryzysów, które przeżywamy, jesteśmy w stanie rozwiązać sami, bez pomocy z zewnątrz. Niektórzy autorzy twierdzą, że im człowiek wrażliwszy i inteligentniejszy, tym więcej kryzysów przeżywa. Jednak niektóre z nich, zwłaszcza kryzysy egzystencjalne (dotyczące sensu życia), jeśli występują wraz z dużym zagrożeniem suicydalnym, wymagają profesjonalnej interwencji.

Czym jest więc interwencja? Potoczne rozumienie oznacza włączanie się, wtrącanie się w jakąś sprawę; wywieranie wpływu na kogoś w jakiejś sprawie w celu uzyskania określonego efektu (Słownik Wyrazów Obcych PWN 1999). Dla nas najważniejsze jest rozumienie interwencji kryzysowej jako działania wobec osoby przeżywającej kryzys psychologiczny. Czyli jest to działanie psychologiczne mające na celu przywrócenie równowagi.

Interwencja kryzysowa jest to działanie doraźne, krótkoterminowe, zmierzające do udzielenia natychmiastowej pomocy osobom znajdującym się w sytuacji kryzysowej. Formy organizacyjne obejmują między innymi: telefony zaufania, zespoły interwencji kryzysowej, krótkotrwałą hospitalizację. Pomoc obejmuje krótkotrwałą psychoterapię, farmakoterapię, pomoc prawną, socjalną, materialną oraz ułatwianie kontaktów z innymi instytucjami (Encyklopedyczny Słownik Psychiatrii PZWL 1986).

Klasyczny model interwencji kryzysowej polega na zapewnieniu wsparcia emocjonalnego, poczucia bezpieczeństwa, zredukowaniu lęku. W interwencji kryzysowej istotne jest empatyczne, a zarazem praktyczne odpowiedzenie na potrzeby osoby w kryzysie. Ważne, aby podejmując się pomocy osobie w kryzysie, mieć na uwadze następujące zasady:

Po pierwsze: należy być z tą osobą. Jeżeli nie mamy czasu, jeżeli nie mamy możliwości być dłużej, to nie powinniśmy podejmować interwencji. Czas interwencji jest nieograniczony we wstępnej fazie. Kontakty powinny być intensywne. Powinniśmy pracować do skutku, czyli do ustalenia jakiegoś sposobu postępowania.

Po drugie: w niektórych sytuacjach należy być dyrektywnym. Osoba w kryzysie nie jest w stanie sama rozwiązać swoich problemów. Nie widzi swej sytuacji z metapoziomu. Koncentrujemy się na problemach "tu i teraz".

Po trzecie: osoba pomagająca powinna okazywać maksymalny poziom empatii. Powinna popatrzeć na świat osoby w kryzysie z jej punktu widzenia. Zobaczyć jej trudności oraz zasoby pomocne w rozwiązaniu problemu.

Po czwarte: osoba pomagająca osobom w kryzysie powinna uczyć nowych rozwiązań, a nie dawać gotowe recepty.

Jak przebiega interwencja kryzysowa?

Krok I. Prośba o pomoc.

Osoba w kryzysie poszukuje pomocy. Należy odebrać jej sygnały, usłyszeć jej wołanie.

Krok II. Analiza sytuacji powodującej kryzys

Terapeuta analizuje jej aktualne funkcjonowanie w relacji z sobą, z innymi, w domu, w pracy. Analizuje aktualne cele, wartości.
Pytania klucze: jak wygląda twój dzień? Jakich masz znajomych, przyjaciół? Co myślisz o sobie? Co dla Ciebie jest ważne w życiu? Jakie uczucia najczęściej przeżywasz?

Krok III. Rozpoznanie strategii i działań, które podejmowane były przez osobę w kryzysie

Terapeuta analizuje wszystkie możliwe działania, które podejmowała oso ba w kryzysie i efekty tych działań. Należy dowiedzieć się jak wygląda dotychczasowy schemat rozwiązywania problemów. Jakie towarzyszą temu schematy poznawcze, emocjonalne i behavioralne.
Pytania klucze: Jak dotychczas radziłeś sobie z trudnościami? Jakie były efekty twoich działań? W jaki sposób radziłeś sobie w podobnych sytuacjach?

Krok IV. Sprawdzenie możliwych, preferowanych rozwiązań

Terapeuta sprawdza co jest celem osoby w kryzysie. Na ile preferowany jest ten cel oraz czy dana osoba w jakiś sposób już podobne rzeczy realizowała.

Pytania klucze: Czy były takie chwile w twoim życiu, że udawało ci się realizować choćby część z tych celów? W jaki sposób udawało ci się "to" zrobić? Co takiego musiałoby się zdarzyć, abyś częściej "to" robił? Co będziesz robił, kiedy ten problem zostanie rozwiązany?

Krok V. Nauczenie nowych strategii postępowania

Terapeuta powinien nauczyć nowego sposobu widzenia świata, rozwiązywania problemów oraz zachowania się. Niezbędne są tutaj treningi zachowań konstruktywnych. Osoba w kryzysie ma dzięki nam zobaczyć swój problem z metapoziomu. Wykorzystać wszystkie swoje zasoby.

Krok VI. Kontrakt na uczenie się nowych zachowań i wdrażanie nowej strategii

Na tym etapie terapeuta doprowadza do końca swoją interwencję. Osoba wspomagana powinna dalej sama wdrażać w codziennym życiu nowe strategie. Jest to sprawdzian działania przeorientowanych mechanizmów obronnych oraz nowych schematów postępowania.
Nie bójmy się kryzysów. One dają nam szansę na uruchomienie swoich potencjałów i powodują nasz rozwój.

Porady psychologiczne przez internet

środa, 9 lipca 2008

Życie kontrolowane

Uznawanie bezsilności wobec alkoholu zadziwiająco często przekłada się na uznawanie niemożności wpływania na kształt swojego życia

Doświadczenie utraty kontroli związanej z używaniem alkoholu i poczucie ograniczonego wpływu na swoje zachowanie jest dla alkoholika jednym z najtrudniejszych do zaakceptowania problemów.

Dla terapeutów całkowita abstynencja jest ważnym kryterium zdrowienia dla pacjentów stanowi wyzwanie związane z nadzieją na powrót do picia kontrolowanego. Widać, iż cele terapeuty i pacjenta rozmijają się zupełnie praktycy psychoterapii uzależnień nader często spotykają się z tęsknotami swoich pacjentów za możliwością zmiany życia bez zmiany przyzwyczajeń i zachowań. Nie ma wątpliwości, że przyznanie się do porażki i uznanie braku wpływu na dotychczasowe życie daje początek zdrowieniu. Jednak uznawanie bezsilności wobec alkoholu zadziwiająco często przekłada się na uznawanie niemożności wpływania na kształt swojego życia. Pozostaje więc do rozstrzygnięcia problem, jak dalece zdrowiejący alkoholik ma wpływ na swoje trzeźwienie i może kontrolować własne zachowania. Innymi słowy, czy proces trzeźwienia może być rozważany jako rozwój zdolności do samokontroli? Z pewną obawą przed oskarżeniami o nadmierne "spsychologizowanie" terapii alkoholików proponuję, aby rozważyć również ten aspekt trzeźwienia.

Czym jest samokontrola? Dla wielu stanowi niebezpieczeństwo samowystarczalności, dla innych jest przejawem nadużywania siły woli lub bezgranicznego zaufania "sile ego". Zgodnie z tradycyjnym rozumieniem, człowiek ma być zdolny do samoregulacyjnych czynności dzięki silnej woli. W tym znaczeniu "samokontrola" jest posiadaną właściwością, a nie zdolnością nabywaną w procesie uczenia i treningu. Prawdopodobnie konsekwencją takiego stanowiska jest zanegowanie samokontroli przez niektóre nurty leczenia alkoholików nawet, jeżeli kontrola nie odnosi się do samego picia lecz również do wszelkich działań, które zmierzały do regulowania zachowań w procesie trzeźwienia. Nurt behawioralno-poznawczy coraz silniej akcentuje znaczenie samokontroli w powrocie do zdrowia. Traktuje ją nie jako cechę osobowości, lecz raczej jako opis działania człowieka w szczególnej sytuacji. W tym znaczeniu samokontrola jest związana z możliwością nabywania i poszerzania kompetencji przez pacjentów na różnych etapach trzeźwienia. Wprowadzane do programów terapeutycznych procedury, dotyczą nie tylko uczenia kontroli własnych zachowań, ale też myślenia i procesów emocjonalnych.

PROCES SAMOKONTROLI

Proces samokontroli można opisać jako złożenie trzech elementów:
  • Samoobserwacja określana jako skierowanie wzmożonej uwagi na własne zachowanie oraz wewnętrzne doznania jednostki (reakcje sensoryczne i afektywne). Może mieć charakter selektywny, co wpływa na różnice indywidualne w sposobach samoobserwacji.
  • Samoocenianie porównanie efektów własnego zachowania z kryteriami dla niego przyjętymi. Zachodzi tu reakcja różnicowania pomiędzy tym, co człowiek faktycznie robi, a tym co powinien robić. Istotnym czynnikiem przy ocenie efektu zachowania jako sukcesu lub porażki jest dobór kryteriów, według których ocena się dokonuje.
  • Samowzmacnianie dostarczenie samonagradzania lub samokarania w zależności od stopnia rozbieżności pomiędzy zachowaniem, a przyjętymi przez jednostkę standardami wykonania.

Do podjęcia zachowań autokorygujących konieczne jest świadome zaangażowanie samego pacjenta, przyjmującego kryteria, według których powinna dokonywać się zmiana. Działanie mechanizmów utrudniających, a czasem uniemożliwiających pacjentowi ocenę siebie, otoczenia oraz swojego wpływu na różne aspekty życia, wyklucza możliwość uczenia się. Nabywanie zdolności do samokontroli jest możliwe wyłącznie w przypadku osób podejmujących leczenie, a nie w oparciu o utrzymanie samej abstynencji.

SAMOKONTROLA JAKO ATRYBUT ROZWOJU TOŻSAMOŚCI ALKOHOLIKA


Jeżeli przyjmiemy, że proces trzeźwienia jest nabywaniem i rozwojem tożsamości alkoholika, to zdolność do samokontroli będzie zróżnicowana w zależności od etapu rozwoju tożsamości. Zróżnicowanie to dotyczy poczucia stopnia i lokalizacji samokontroli.

POCZUCIE STOPNIA SAMOKONTROLII

Początkowo doświadczenie utraty kontroli przekłada się na okresy picia i okresy całkowitej abstynencji, kiedy to narastające napięcie dezorganizuje normalne funkcjonowanie. Charakterystyczne dla dynamiki tego procesu jest zmieniające się przekonanie o możliwości wpływu na swoje postępowanie. Z jednej strony pojawia się ścisła samokontrola dotycząca uczestniczenia w sytuacjach alkoholowych, z drugiej zaś istnieje przekonanie o obecności szeregu obiektywnych przyczyn, z powodu których całkowita abstynencja jest niemożliwa. Poczucie sprawowania kontroli nad własnymi zachowaniami związanymi z piciem jest jeszcze podstawą do wyznaczania celów osobistych, jednak umiejętność dokonywania oceny siebie i podejmowanych efektywnych działań jest już znikoma. Zaprzeczanie uniemożliwia obiektywną weryfikację celów, a wszelkie niepowodzenia przypisywane są zewnętrznym czynnikom. Z czasem rośnie poczucie braku wpływu na własne zachowania, ale nie jako braku kompetencji, lecz jako bezradność wobec przytłaczającego i zniewalającego środowiska.

We wstępnym etapie leczenia większość pacjentów przyznaje się do utraty zaufania do siebie i do osłabionej samokontroli. Coraz wyraźniej dostrzegana destrukcja pogłębia poczucie słabości oraz przekonanie o utracie zdolności do kierowania swoim życiem. Na przemian pojawia się podporządkowanie w stosunku do terapeutów oraz zachowania świadczące o niechęci wobec leczenia, buntowniczość i opór. Część pacjentów po uzyskaniu podstawowych informacji o naturze uzależnienia i elementarnych wskazówek, dotyczących umiejętności koniecznych do utrzymania abstynencji, rezygnuje z terapii, podejmując kolejną najczęściej nieudaną próbę zmiany swojego funkcjonowania. Dla większości jest to jednak okres, w którym dokonuje się krytyczna autodiagnoza własnych umiejętności, a wraz z nią pojawiają się próby tworzenia nowych jakości w oparciu o normy przyjmowane z zewnątrz. To czas szczególnie ważny dla procesu rozwoju zdolności do samokontroli. Zachowanie zdominowane jest przez dostarczane z zewnątrz zasady, a próbom wprowadzania konstruktywnych zmian w życiu towarzyszy unikanie odpowiedzialności za ich konsekwencje. Wprawdzie pacjenci poświęcają dużo uwagi kontrolowaniu własnych zachowań i emocji, jednak w ocenie konsekwencji nadal pozostaje tendencja do przypisywania odpowiedzialności czynnikom zewnętrznym.

W miarę trwania procesu psychoterapii pojawia się coraz więcej prób kontrolowania swoich zachowań, myślenia i emocji. W przypadku kontroli zachowań zaczyna dominować realizacja zaleceń oraz postawa "muszę wytrzymać". Jest to ważny etap budowania odpowiedzialności za proces trzeźwienia. Kontrolowanie emocji często sprowadza się jeszcze do ich tłumienia, ale pojawiają się już pierwsze konstruktywne sposoby wyrażania uczuć i powstrzymywania impulsywnych reakcji. Trudne jest kontrolowanie myślenia, przede wszystkim ze względu na brak kompetencji w wyznaczaniu celów i planowaniu własnej aktywności. Świadomość tych deficytów jest jednak niewielka, więc konfrontacja nieumiejętnie wyznaczanych celów z trudnościami w ich realizacji rodzi frustrację i wzrost napięcia. Taki stan jest często pierwszym etapem w rozwoju nawrotu choroby.

W miarę realizacji programu terapii nastawionego na uczenie nowych umiejętności rośnie zarówno świadomość własnych kompetencji, jak i ograniczeń. Ocena możliwości kierowania swoim postępowaniem oraz samokontroli emocji i procesów poznawczych oparta jest, w coraz większym stopniu, na obiektywnych kryteriach. Wśród nich istotne są wskaźniki skuteczności planowego działania, realizacji stawianych sobie celów i przyjętych wartości. Na tym etapie budowanie zdolności do samokontroli opiera się zarówno na ocenie własnego zachowania, jak i gotowości do przyjmowania oceny z zewnątrz. Ocena jest ważnym elementem weryfikacji swoich umiejętności. Czynnik wyróżniający ten etap to poświęcenie uwagi nie tylko zachowaniom abstynenckim, ale i wszelkim innym, które są dla pacjenta źródłem negatywnych konsekwencji (zachowania nałogowe). Rosnące kompetencje w zakresie radzenia sobie z głodem, zapobiegania nawrotom, kontroli zachowań nałogowych są dla pacjentów bardzo dużym źródłem wzmocnień.

POCZUCIE LOKALIZACJI KONTROLI

Istotnym dla opisu rozwoju zdolności do samokontroli u osób uzależnionych jest zagadnienie poczucia lokalizacji kontroli. W literaturze przyjmuje się dwa typy samokontroli: osoby o poczuciu kontroli wewnętrznej oraz osoby o poczuciu kontroli zewnętrznej. Bez szczegółowego wdawania się w różnicowanie, można stwierdzić, iż osoby pierwszego typu kierują się w swoich zachowaniach wewnętrznymi, osobistymi kryteriami (można mówić tutaj o pewnej niezależności, autonomii, kreatywności w realizacji planów, większej akceptacji siebie), a u osób drugiego typu samokontrola jest wynikiem nacisków z zewnątrz ze strony środowiska i społeczeństwa (oparcie, jakie znajdują w innych, zapewnia im ochronę, sprawdzają siebie w porównaniu z innymi, są bardziej podatne na sugestię, dążą do zrutynizowania życia).

Osoba decydująca się na podjęcie leczenia kieruje się przede wszystkim naciskami z zewnątrz oraz negatywną opinią społeczną. Towarzyszy temu obawa bycia alkoholikiem oraz złość na otoczenie, a podporządkowanie występuje na przemian z buntem i wojowniczością. Wielu pacjentów przyznaje, że decyzja o rozpoczęciu leczenia była jedynie próbą uniknięcia dalszych, przykrych konsekwencji związanych z piciem alkoholu, a towarzyszyło temu poczucie niesprawiedliwości i przekonanie o możliwości powrotu do picia kontrolowanego. Pierwszy etap leczenia charakteryzuje się wzrostem zależności dominującą postawą jest próba przerzucenia ciężaru odpowiedzialności za postępy w terapii na terapeutów, a czasem na otoczenie. Obecne są przekonania typu: "jestem chory więc mnie leczcie", "bliscy powinni mnie wspierać" lub "oni nie powinni mnie denerwować". Jednocześnie część celów terapeutycznych akcentuje konieczność budowania zewnętrznego oparcia, korzystania z grup samopomocowych lub sponsoringu, jednak ważna jest aktywność własna pacjenta w aranżowaniu takich sytuacji.

Nabywanie kompetencji, stabilizacja życia i poprawa sytuacji społecznej sprzyja poszukiwaniu nowych norm, chociaż często motywacją do pozostawania w terapii nadal jest obawa przed konsekwencjami i brak innej alternatywy. Sama abstynencja zaczyna być dla pacjentów źródłem poczucia wartości, rośnie także przekonanie o możliwościach dokonywania samodzielnych zmian.

Stopniowo uwewnętrzniane są normy przekazywane w terapii. Przy rosnącej świadomości własnych ograniczeń i możliwości dokonuje się budowanie adekwatnego obrazu siebie. Potwierdzenie swojego uzależnienia i akceptacja faktu bycia alkoholikiem związane są z rosnącą autonomią i przyjęciem odpowiedzialności za własne wybory.

PROCEDURA PRACY NAD SAMOKONTROLĄ

Samokontrola związana jest z wytworzeniem jakiejś reakcji kontrolującej dotychczasowe zachowanie, którego konsekwencje stały się uciążliwe i przewyższają osiągane gratyfikacje. Pracę nad rozwojem zdolności do kierowania sobą można rozpocząć, gdy pacjent zaczyna zdawać sobie sprawę z problemu, podejmuje decyzję o rozpoczęciu pracy nad nim i oczekuje poprawy, jako efektu swoich wysiłków. W przypadku osób uzależnionych spełnienie każdego z tych warunków utrudnione jest działaniem silnych mechanizmów zaprzeczania. Uświadomienie problemu to zwykle długotrwały proces, angażujący otoczenie alkoholika, wymagający niekiedy określonych strategii postępowania i oparty przede wszystkim na postępującej destrukcji w różnych obszarach życia. Podjęcie decyzji o leczeniu nigdy nie jest równoznaczne z aktywną współpracą pacjenta. Motywacja do rozpoczęcia i kontynuowania terapii jest bardzo niestabilna i wymaga stałej uwagi terapeuty. Rozbieżność pomiędzy oceną własnych kompetencji, a faktycznym ich poziomem zwykle dla alkoholika jest nieczytelna oczekiwanie zmian staje się więc źródłem frustracji i postępującego spadku motywacji do leczenia.

Naturalne zjawiska w pracy z osobami uzależnionymi to: obecność nałogowych zachowań oraz szczególnej "nałogowej logiki", służącej do interpretacji siebie i otoczenia. Wzmacniają one obawy przed nieznanym i potencjalnie "mniej przyjemnym" stylem życia, opartym na abstynencji oraz obniżają zdolność do krytycznej oceny dotychczasowego życia. Zaangażowanie w pracę nad zwiększaniem zdolności do samokontroli zależy od obecności wielu czynników. Pierwszą grupą są czynniki zwiększające motywację do zmiany przede wszystkim silny dyskomfort związany z dotychczasowym zachowaniem i chęć uniknięcia dezaprobaty społecznej. Ważna jest także obecność innych leczących się alkoholików i trzeźwych terapeutów, jako element presji zewnętrznej i źródło modelowania. Wreszcie samo podjęcie decyzji o leczeniu i towarzysząca temu aprobata społeczna dają satysfakcję i poczucie znaczenia. Druga grupa to czynniki utrudniające zaangażowanie podstawowe wydaje się być tutaj traktowanie przez pacjenta swojego zachowania jako pozostającego poza wszelką kontrolą i zbyt trudnego do modyfikacji. Przez wielu pacjentów abstynencja, jako podstawowe kryterium zmiany jest spostrzegana jako nieosiągalna tym bardziej, że praktycznie w historii każdego z nich były już obietnice jej utrzymania. Całości dopełniają utrwalone schematy używania alkoholu i presja innych, pijących w środowisku. Biorąc pod uwagę fakt, iż działanie alkoholu jest źródłem ulgi, a bezpośrednie, pozytywne skutki wyprzedzają negatywne konsekwencje, to próby zmiany mogą być podejmowane tylko w oparciu o ustrukturalizowany program terapeutyczny.

Taki program zawiera szereg procedur, które mają pomóc pacjentowi w realizacji celów terapeutycznych, związanych z nabywaniem kompetencji do kontrolowania swoich zachowań, uczuć i myślenia. Niektóre z omówionych poniżej procedur, chociaż standardowo używane w terapii uzależnień, nie zawsze traktowane są jako narzędzia do uczenia samokontroli.

KONTRAKT TERAPEUTYCZNY

Zwykle jest to pierwszy element programu terapeutycznego, z którym styka się pacjent. Poprzez wzajemne ustalenia, dotyczące czasu trwania i warunków realizacji kontraktu, tworzymy podstawy kontroli, akcentując jednocześnie własną odpowiedzialność pacjenta za udział w leczeniu. Początkowo kierujemy jego uwagę na zachowania związane z udziałem w programie, podkreślając znaczenie abstynencji, uczestnictwa i zaangażowania. Ważnym elementem w przypadku budowania zdolności do samokontroli jest porządkujący charakter kontraktu. Stabilizacja życia i koncentracja zachowań wokół ustalonych kryteriów pomaga pacjentowi w utrzymaniu pożądanego kierunku zmian i umożliwia ocenę dokonanych postępów to z kolei wzmacnia przekonanie o możliwości wywierania wpływu na własne życie. Odpowiednio zbudowany kontrakt akcentuje znaczenie własnej aktywności pacjenta, wyznacza ramy współpracy i mobilizuje go do kontrolowania swoich zachowań w celu utrzymania się w programie. Początkowo dominują tu zachowania abstynenckie, pojawiające się w sytuacjach związanych dotychczas z piciem. Mają one za zadanie nie tyle zmniejszyć samą chęć napicia się lub doświadczenia ulgi, co dotrzymanie warunków kontraktu. W rezultacie takiego zachowania pojawia się satysfakcja wynikająca z realizacji nowych wartości, nabywanych w trakcie leczenia.

REALIZOWANIE ZADAŃ W OSOBISTYM PLANIE TERAPII

W programie terapeutycznym ukierunkowanym na uczenie się samokontroli, określenie zadań jest elementem o podstawowym znaczeniu. W ciągu wielu lat choroby narasta przekonanie o niemożności dokonania zmiany swojego życia. Stale obecne jest także wynikające z natury uzależnienia przekonanie o częściowej przynajmniej odpowiedzialności otoczenia za zaistniałą sytuację. Procedura OPT, dzięki diagnozie problemowej, pozwala na precyzyjny dobór i stopniowanie trudności zadań. Stworzenie warunków do szybkiej weryfikacji ich rezultatów jest podstawą budowania umiejętności samoobserwacji i oceny efektów. Dokonywanie małych zmian podnosi motywację i zwiększa zaangażowanie pacjenta, zaś konieczność realizowania "prac domowych" daje możliwość stałej ewaluacji wprowadzanych, konstruktywnych zachowań. Proces terapii wykracza tym sposobem poza ściany gabinetu i strukturalizuje życie codzienne pacjenta. Niebagatelnego znaczenia nabiera tu interakcja z osobą pomagającą wykorzystanie do planowania dalszej aktywności dotychczasowych doświadczeń pacjenta, buduje poczucie współtworzenia procesu. Jest to kolejny element ugruntowania odpowiedzialności za własne postępy w leczeniu.

TRENOWANIE NOWYCH ZACHOWAŃ

Szczególne miejsce w procesie nabywania zdolności do samokontroli ma trenowanie zachowań konstruktywnych. Przeważająca część pacjentów w początkach swojego leczenia jest przekonana o posiadaniu kompetencji niezbędnych do wprowadzania pożądanych zachowań. Na taki stan rzeczy wpływają nie tylko mechanizmy obronne, lecz także sposób realizacji programów terapeutycznych. Dominują niekiedy w nich intensywne oddziaływania, mające na celu przekazanie pacjentom niezbędnej wiedzy. Przy braku odpowiednich warunków umożliwiających porównanie posiadanych informacji z własnymi umiejętnościami, pacjenci nabierają przekonania o możliwościach wywierania wpływu i kontrolowania różnych sytuacji. Nie ma to najczęściej żadnego pokrycia w rzeczywistości, ale staje się potencjalnym źródłem napięcia i sprzyja budowaniu nieadekwatnego obrazu siebie jako alkoholika. Z drugiej strony ogromnie ważne jest, aby wprowadzanie trenowania nowych zachowań nie wyprzedzało zbytnio postępów w pracy nad identyfikacją i bezsilnością. O ile w pierwszej fazie terapii ważne jest dostarczenie pacjentom umiejętności służących do zachowania abstynencji jako warunku kontynuacji programu (i nie jest tu najistotniejsze, czy pacjent uznaje się już za alkoholika, czy też nie), o tyle utrwalanie na dalszych etapach przekonania, że do utrzymania abstynencji wystarczą jedynie zachowania konstruktywne, uniemożliwia praktycznie trzeźwienie.

Zgodnie z założeniami Teorii Uczenia Społecznego, braki w zakresie zachowań konstruktywnych są czynnikiem wysokiego ryzyka. W połączeniu z wymaganiami sytuacyjnymi mogą osłabiać zdolność pacjenta do skutecznego radzenia sobie z trudnościami. Jedna z głównych tez programu leczenia opartego na TUS zakłada, iż deficyty umiejętności interpersonalnych zmniejszają poziom kontroli nad sytuacją oraz utrudniają podjęcie zachowań alternatywnych. Dalszą konsekwencją tychże deficytów jest mała skuteczność w budowaniu systemu wsparcia społecznego i większa "interpersonalna wrażliwość", której efektem może być znaczny wzrost napięcia w sytuacjach społecznych. Trenowanie deficytowych zachowań stanowi podstawę w nabywaniu nowych umiejętności, pozwalających na lepsze radzenie sobie w sytuacjach zagrażających, dostarcza także narzędzi umożliwiających korzystanie ze wsparcia innych ludzi.

Podobnie rzecz się ma z czynnikami intrapersonalnymi. Oczekiwanie na szybki efekt działania alkoholu w postaci obniżenia napięcia, czy bardziej ogólnie doświadczenia ulgi jest podstawową motywacją picia w sytuacjach związanych z radzeniem sobie z przykrymi emocjami. Repertuar innych zachowań, których zastosowanie nie pociąga za sobą negatywnych konsekwencji, jest dla pacjentów na ogół nieznany. Ćwiczenia poznawcze np. zatrzymywanie myśli, powtarzanie określonych treści, używanie przedmiotów przypominających ważne informacje, przyczyniają się do utrzymania w świadomości zarówno negatywnych konsekwencji zachowań alkoholowych, jak i pozytywnych efektów zachowań abstynenckich. Pozwala to na świadome podjęcie decyzji o zaniechaniu niepożądanej aktywności. Z drugiej strony nabywanie efektywnych sposobów radzenia sobie z napięciem np. trening relaksacyjny, rozpoznawanie elementów sytuacji trudnej i ocena możliwości zmiany zachowań, zwiększają poczucie samokontroli i ułatwiają radzenie sobie w sytuacjach stresowych.

MODYFIKACJA OTOCZENIA

Osoby uzależnione mają z reguły za sobą wielokrotne, nieudane próby utrzymania abstynencji, podejmowane w różnych okresach życia. Jako najczęstsze źródło niepowodzeń wskazują zwykle niesprzyjające środowisko namawiających kolegów, obyczaj picia w pracy, stałą obecność alkoholu w domu itp. Terapeuci wyjaśnienia te traktują jako przejaw działania psychologicznych mechanizmów uzależnienia, bliscy jako wykręty i kłamstwa. Jednak trzeba stwierdzić, iż to, co dla czynnego alkoholika jest pretekstem do picia, dla osoby leczącej się stanowi rzeczywiste i poważne źródło zagrożeń. Niesprzyjające środowisko społeczne z całą pewnością wpływa na jakość trzeźwienia, chociaż błędem byłoby przypisywanie mu znaczenia podstawowego dla tego procesu. W różnych momentach realizacji programu terapeutycznego pacjent dokonuje oceny sytuacji trudnych, a wraz z nią planuje własną aktywność, która ma zabezpieczyć go przed negatywnymi konsekwencjami. Ocenia tym sposobem swój wpływ na daną sytuację oraz stopień, w jakim kontroluje różne jej aspekty. Oczywiście podstawą planowania są postępy w terapii, związane z rosnącą świadomością uzależnienia i coraz wyższym poziomem kompetencji. Jednak w początkowej fazie leczenia ani świadomość uzależnienia, ani kompetencje nie są na poziomie gwarantującym utrzymanie abstynencji. Istotną rolę w tej sytuacji może odgrywać modyfikacja otoczenia, której procedury służą do kreowania warunków minimalizujących wystąpienie niepożądanego zachowania. Zalecane tu sposoby kontroli obejmują wprowadzanie zmian:

  • w otoczeniu tak, aby uniemożliwić wystąpienie niepożądanego zachowania podstawowym sposobem jest usuwanie alkoholu z domu, umowa z bliskimi i znajomymi o nieużywaniu alkoholu w obecności pacjenta, unikanie sytuacji alkoholowych, bezalkoholowe imprezy, zmiana drogi do pracy, jeśli zachodziło prawdopodobieństwo napicia się, itp.,
  • w otoczeniu społecznym tak, aby inne osoby miały kontrolę nad okolicznościami sprzyjającymi wystąpieniu określonych zachowań najczęściej jest to zapewnienie sobie wsparcia ze strony sponsora lub innych trzeźwych alkoholików w sytuacjach, które pacjent uznaje za niebezpieczne dla swojej abstynencji, umawianie się z bliskimi na informacje o zachowaniu w różnych sytuacjach potencjalnie zagrażających, zmiana miejsca zamieszkania np. na hotel, by uniknąć powrotu do patologicznego środowiska,
  • fizycznych lub fizjologicznych wa runków funkcjonowania człowieka, tak aby nie dopuścić do niepożądanego zachowania w tym przypadku chodzi głównie o używanie środków farmakologicznych jako "zabezpieczenia" przed wypiciem alkoholu. Skuteczność tego sposobu jest ograniczona, a stosowanie go bez psychoterapii praktycznie nie rokuje poprawy. Szczególne miejsce ma w naszym kraju używanie anticolu jako stosunkowo taniego i bardzo rozpowszechnionego środka. Wprawdzie krytykowany, służy niekiedy do kontroli abstynencji w sytuacji, w której pacjent podejmujący leczenie ambulatoryjne, nie jest pewny jej utrzymania, a anticolu używa w bardzo ograniczonym zakresie i czasie.

Wszystkie te przypadki zakładają ograniczenie własnej kontroli na rzecz zewnętrznych czynników, pozwalających na uniknięcie niepożądanego zachowania. Metoda ta spełnia ogromną rolę w rozwijaniu zdolności do samokontroli, ale stosowanie jej bez jednoczesnego uczestnictwa w terapii i uczenia się nowych umiejętności jest niecelowe.

SAMOOBSERWACJA I SAMOWZMACNIANIE

Samoobserwacja i samowzmacnianie to elementy procesu samokontroli, ale i metody pracy nad osiąganiem zmiany. Już na bardzo wczesnym etapie terapii pacjenci otrzymują zadanie zapisywania w określony sposób uczuć towarzyszących różnym sytuacjom. Procedura ta zwana "Dzienniczkiem uczuć" stała się jednym z podstawowych sposobów samoobserwacji. Początkowo dotyczyła ogólnie pracy nad uczuciami, obecnie w różnych odmianach stanowi skuteczne narzędzie pracy nad złością, głodem alkoholowym, nawrotami choroby. Strategia, polegająca na systematycznym zapisywaniu emocji towarzyszących konkretnym zachowaniom czy wydarzeniom, okazała się bardzo użytecznym narzędziem budowania wglądu, rozpoznawania dynamiki własnych reakcji i planowania określonych zachowań. Obserwacja i notowanie własnych myśli, uczuć czy zachowań pomaga w większym stopniu zdać sobie sprawę z ich występowania w przeciągu określonego czasu pozwala również na obserwację zachodzących zmian i dokonywanie autokorekty. Satysfakcjonujące zmiany są źródłem pozytywnych wzmocnień i ważną informacją o nabywanych, nowych umiejętnościach oraz możliwościach większego wpływu na siebie i swoje otoczenie. Istotne jest, by proces ten był monitorowany i konsultowany przez terapeutę działanie psychologicznych mechanizmów uzależnienia może bowiem wpływać na nieadekwatną ocenę swoich możliwości. Pacjent zaczyna wtedy myśleć o kontrolowaniu i zmianie sytuacji, na które nie ma właściwie żadnego wpływu lub wpływ ograniczony. Szczególnie chodzi tutaj o nadmiarowe planowanie, pomijanie niektórych istotnych aspektów rzeczywistości, przecenianie swoich umiejętności, nieliczenie się z obiektywnymi przeszkodami. Równie ważna jest tendencja do koncentracji na natychmiastowych efektach swoich zachowań, a przez to pomijanie działań przynoszących pozytywne rezultaty dopiero po pewnym czasie.

Wiedza o własnych zachowaniach, schematach myślenia i emocjach pochodząca z samoobserwacji jest podstawą do wprowadzania nowych technik samokontroli. Wymienić trzeba tutaj: techniki pracy nad zapobieganiem nawrotom choroby rozpoznawanie sytuacji zagrażających, techniki zatrzymywania myśli, planowanie na wypadek wystąpienia sytuacji kryzysowych. Następnie kontrolowanie złości, gdzie znajomość powtarzających się wczesnych sygnałów pomaga w osłabianiu jej eskalacji i ułatwia konstruktywne wyrażanie. Wreszcie rozpoznawanie i praca nad nałogowymi schematami, których obecność zdecydowanie obniża jakość życia pacjentów.

Obok samoobserwacji istotny element budowania samokontroli to samowzmacnianie. Jego podstawą jest reflektowanie pozytywnych zmian zachodzących w życiu pod wpływem podjętych działań. Może przyjmować formę nagradzania siebie w postaci konkretnych zachowań czy rytuałów np. obchodzenie rocznic abstynencji, czy też w postaci afirmacji lub werbalnych wzmocnień np. stwierdzenie "dzisiaj się nie napiłem", "już mnie nie namawiają". Ważny jest tu związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy świadomym realizowaniem pewnego programu, a jego pozytywnymi skutkami. Demotywującą rolę odgrywa gotowość do krytykowania siebie i porównywanie z innymi.

PODSUMOWANIE

Proces nabywania zdolności do samokontroli dokonuje się w oparciu o nabywanie nowych umiejętności oraz, w pewnym stopniu, poprzez przekształcanie swojego otoczenia. Zdolność ta koreluje z rozwojem oparcia w sobie i budowaniem zintegrowanego obrazu własnej osoby. Dokonuje się w trakcie realizacji programu psychoterapii uzależnienia od alkoholu i stanowi pewien jego aspekt. Szczególnie istotne dla uczenia się samokontroli są:

  • diagnoza problemowa: określenie deficytów i umiejętności pacjenta oraz zasoby w środowisku, które można by wykorzystać do zmiany,
  • proces identyfikacji siebie jako alkoholika niezbędny do budowania motywacji oraz adekwatnego wykorzystywania nowych umiejętności,
  • opracowanie planu uczenia i zastosowanie odpowiednich procedur modyfikacji zachowań, kontroli uczuć i myślenia,
  • częsta zewnętrzna kontrola postępu w realizacji programu, analiza czynników utrudniających i modyfikacja planu,
  • monitorowanie zmian jakościowych i ilościowych zachodzących w terapii,
  • zwiększanie roli samowzmacniania w procesie nabywania samokontroli,
  • podejmowanie własnych inicjatyw i omawianie lub korygowanie tych zachowań.

Nawet ogólne spojrzenie na problematykę samokontroli u osób uzależnionych pokazuje ten proces jako złożenie wielu czynników wewnętrznych i zewnętrznych. Zapewne ważną rolę odgrywają różnice indywidualne oraz osobowość przedchorobowa. Pozostaje otwartym pytanie, na ile deficyty samokontroli wynikają z braków rozwojowych, a na ile z destrukcyjnego wpływu chemii na procesy samoregulacji. Dlatego osiągnięcie ostatecznego rezultatu może znacznie różnić się co do stopnia samokontroli, możliwości jej rozwoju i stosowanych strategii terapeutycznych.


Sławomir Grab

źródło: www.psychologia.net.pl

wtorek, 8 lipca 2008

Praca nad uznawaniem bezsilności wobec alkoholu

Pomagając w uznawaniu bezsilności, w rozstawaniu sie z nieprawdziwym, iluzorycznym marzeniem, że będzie można kontolować rzeczy, których nie można kontrolować, staramy sie pomagać pacjentom, żeby te wewnetrzne źródła mocy i oparcia rozwijali, by uczyli się czerpać z różnych źródeł mocy w służbie życia.

Problematyka uznawania bezsilności wobec alkoholu zrobiła ogromną "karierę" w polskim lecznictwie odwykowym w ostatnim dziesięcioleciu. Praca nad tym problemem znalazła się w prawie każdym programie terapii odwykowej, w którym próbuje się pomagać pacjentom bardziej systematycznie i z uwzględnieniem specyfiki uzależnienia. Zaczęły się również tworzyć pewne schematy i stereotypy na ten temat, które nadmiernie upraszczają to złożone zjawisko i pracę nad nim sprowadzają do uproszczonych i czasem dość prymitywnych zabiegów. Niektórzy terapeuci koncentrują się prawie wyłącznie na tej sprawie i ulegają złudzeniu, że uznawanie bezsilności wobec alkoholu i przyznanie, że jest się alkoholikiem, jest samoistnym czynnikiem uzdrawiającym i celem samym w sobie.

Historycznym i nadal inspirującym źródłem, z którego korzystamy pracując w procesie terapii nad uznawaniem bezsilności, jest Program Dwunastu Kroków wspólnoty Anonimowych Alkoholików. Program ten stanowi całość, ale niektóre kroki są trochę bliższe sobie i istnieją między nimi bardziej bezpośrednie powiązania. Przykładem tego jest związek Kroków Czwartego i Dziesiątego, które mówią o robieniu najpierw obrachunku moralnego (moral inventory), a później obrachunku osobistego (personal inventory) i które wprowadzają do Programu Dwunastu Kroków wątek samopoznania i autoanalizy.

Istnieje też powiązanie tematyczne trzech pierwszych Kroków, których osią jest uznawanie bezsilności wobec alkoholu. Przypomnę treść tych pierwszych Kroków:

  1. Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu i że nie jesteśmy w stanie kierować naszym życiem.
  2. Uwierzyliśmy, że Siła większa od naszej własnej może nam przywrócić równowagę ducha i umysłu.
  3. Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek go pojmujemy.

W Pierwszym Kroku zawarte jest uznanie podstawowych faktów występujących w życiu osoby uzależnionej - bezsilności i utraty zdolności do kierowania własnym życiem. Krok Drugi poszerza to i mówi, że wprawdzie uznaliśmy własną bezsilność, ale siła jest wokół nas, i może być z nami, tylko trzeba po nią sięgnąć. Krok Trzeci jest bardziej zaawansowany - wyraźnie mówi, że ważne jest nie tylko uznanie własnego uzależnienia i własnej niemocy, i nie tylko uwierzenie, że blisko nas jest moc, która może uzdrowić, ale zdobycie się na wysiłek, żeby powierzyć się, oddać opiece Boga. Zdaniem wielu osób praca nad Trzecim Krokiem bez osobowego wyobrażenia Boga jest dość abstrakcyjna, chociaż dla unikania sporu z osobami niewierzącymi lub wątpiącymi na ogół o tym się nie mówi.

Warto pamiętać o źródle, z którego wyłoniło się rozpoznanie znaczenia problemu uznawania bezsilności oraz o współpracy ze środowiskiem, w którym Program Dwunastu Kroków jest fundamentem walki o trzeźwość. Jednak w profesjonalnej psychoterapii uzależnienia, w której strategia pracy nad uznawaniem bezsilności wobec alkoholu jest czymś niezwykle ważnym, praca nad tym problemem to nie jest po prostu "przerabianie" Pierwszego Kroku.

Niezwykle istotnym elementem problemu uznawania bezsilności jest sprawa rozpoznania klęski życiowej, osobistej porażki i zdania sobie sprawy z własnego upadku. Wyraźne i ważne są odniesienia religijne i musimy pamiętać, że z praktyk i doświadczeń religijnych wywiodło się całe AA. Twórca AA , Bill W., swoje zasadnicze inspiracje całego Programu uzyskał w ruchu odnowy i transformacji duchowej, religijnej czyli w Grupach Oxfordzkich. Były one bardzo ważnym i rozwijającym się w latach dwudziestych naszego wieku nurtem poszukiwań chrześcijańskich - protestanckich, w których wizja załamania i klęski życiowej była punktem startowym do głębokiej przemiany duchowej. W protestanckim chrześcijaństwie niezwykle ważnym momentem było wyznanie we wspólnocie religijnej swojej winy i grzechu, spotkanie się ze swym upadkiem i rozpoczęcie gruntownej przemiany własnego życia.

Odniesienia religijne są tu bardzo istotne, bo w oparciu o nie zbudowany jest podstawowy mechanizm przemiany, która jest przemianą wewnętrzną, duchową. Stanowi ona odpowiednik nawrócenia czyli konwersji religijnej tzn. głębokiej przemiany człowieka, który na swojej drodze stracił kontakt z Bogiem, ale którego udziałem może stać się nadzieja, jeżeli zobaczy dno swego upadku i zrozumie, że nie ma dalszej drogi, że czas zawrócić i ponownie zwrócić się ku Bogu.

Takie są korzenie i istota sprawy uznawania bezsilności na gruncie doświadczeń wspólnoty wzajemnej pomocy w uzyskiwaniu trzeźwości. Jest to bardzo poważne wyzwanie dla ludzi realizujących Program Dwunastu Kroków, bo chodzi o coś więcej niż żeby tylko nie pić.

AA miało na początku problemy z wątkiem sięgania dna, bo w pierwotnej wersji upadek musiał być bardzo jednoznaczny, spektakularny. Oczywiście, w przypadku wielu alkoholików to, co zrobili ze swoim życiem pasowało do tego wzoru; wypełniało wszystkie warunki: upadku, nędzy, klęski. Nie dotyczy to jednak wszystkich. Dopiero później udało się w ideologii AA odsunąć na bezpieczną odległość od tego moralnego upadku i grzechu - pomogło w tym spotkanie z medycyną i pojęcie choroby. Jednak dyskusja na temat czy uzależnienia, nałogi to są choroby czy wady ludzkiego charakteru trwa do dzisiaj w różnych środowiskach.

Później pojawił się w AA nowy nurt: by pomagać tym, którzy nie spadli na samo dno. I wtedy zaczęły się wysiłki "podnoszenia" dna i trwają do dziś. Można oczywiście dyskutować czy bez potwierdzenia tego dna nie ma Pierwszego Kroku. Pojęcie klęski pozostało do dzisiaj, ale chyba złagodziło się jej definiowanie.

Co z tych korzeni, z tej genezy ideowej wynika dla profesjonalistów, którzy wiedzą, że praca nad uznaniem i zrozumieniem bezsilności jest bardzo cennym elementem programu psychoterapeutycznego? Czy mamy podążać dokładnie tropem metodyki Programu Dwunastu Kroków, wywierać wpływ na pacjentów, żeby zobaczyli upadek swego człowieczeństwa, co bez moralnego spojrzenia na swe życie nie jest chyba możliwe?

Można spróbować to zawęzić i rozpatrywać z perspektywy biologiczno-medycznej, pokazywać np. zniszczenie, ale nie człowieczeństwa, godności, moralności, ale organizmu. W niektórych podejściach przyjmuje się coś takiego, ale nie wszyscy alkoholicy trafiają do terapii z totalnie zrujnowanym zdrowiem. Te problemy pojawiają się w Polsce - do placówek odwykowych coraz częściej zaczynają przychodzić pacjenci, których sprawa totalnej destrukcji wszystkiego w życiu jeszcze nie dotyczy. Problem uznawania absolutnej klęski nie jest taki prosty.

Praca nad uznawaniem bezsilności i ogólnie korzystanie z całego dorobku AA, jest bardzo ważne i potrzebne profesjonalistom. Jednak trzeba powiedzieć wyraźnie, że robienie terapii odwykowej, to nie jest "przerabianie" Programu Dwunastu Kroków, którego fundamentem jest wspólnota i ideologia samopomocy, w której nie ma miejsca dla działań profesjonalistów. Jak można od nieco innej strony zobaczyć to, co jest istotą zmagania się z bezsilnością, uznawania tego i wykorzystywania jako narzędzia pracy terapeutycznej?

Spotkanie z bezsilnością, praca nad bezsilnością, to jest przede wszystkim zwrócenie uwagi na rolę, jaką w życiu człowieka odgrywa przekonanie o własnej mocy, dostrzeganie błędów i słabości oraz poszukiwanie sposobu poradzenia sobie z własną ograniczonością.

Dostrzegamy bardzo istotny związek między tematyką uznawania bezsilności a "metodyką pracy osobistej" określoną w Modlitwie o Pogodę Ducha. Pomaga ona w zrozumieniu, że człowiek jest istotą ograniczoną, nie może mieć wszystkiego i że oswojenie życia z własną ograniczonością jest ważnym i trudnym zadaniem osobistym oraz wskazuje jak sobie z tym radzić.

Odwołując się do naszej wiedzy psychologicznej o mechanizmach uzależnienia możemy zobaczyć, że sprawa bezsilności, uznawania i bronienia się przed tym stanowi podstawy zrozumienia tych mechanizmów. Zdajemy sobie również sprawę z tego, że uznawanie bezsilności wobec alkoholu nie jest celem samym w sobie, ma tylko służyć osiąganiu innych celów, podstawowych dla całej terapii osoby uzależnionej.

Mechanizmy uzależnienia podtrzymują iluzje mocy i kontroli. Złudzenia na ten temat budują bardzo poważną barierę utrudniającą przemianę wewnętrzną. Człowiek jest zamknięty w kloszu własnych złudzeń sugerujących, że jest zdolny sprawować kontrolę nad własnym życiem, że bez zmiany sposobu życia może zapanować nad własnymi uczuciami, nad reakcjami otoczenia.

To jest związane z kilkoma zjawiskami. Przede wszystkim intensywne picie alkoholu zmienia coś bardzo istotnego w sferze emocjonalnej: następuje emocjonalna izolacja człowieka od rzeczywistości. Znaczące emocje nie są reakcjami na życie, tylko na picie. W związku z tym emocje, które w normalnych okolicznościach są pomostem ze światem, przestają spełniać taką funkcję. Człowiek jest odizolowany, ale ponieważ nie jest tego świadomy, ulega złudzeniom, że jeżeli może kontrolować swoje emocje, to będzie mógł kontrolować swoje życie. Tymczasem to nieprawda, bo ten związek został zerwany. Osoba uzależniona nasila próby kontrolowania własnych emocji przez picie, nie dostrzegając, że więź z życiem, z realiami została zerwana. To wynika z działania mechanizmu nałogowego regulowania uczuć.

Mechanizm iluzji i zaprzeczania tworzy tę całą otoczkę magiczno-życzeniowego myślenia, które podtrzymuje wiarę, że można zapanować nad światem; zaspokoić swoje wyolbrzymione, nierealistyczne pragnienia; żyć jak się żyło; pić jak się piło i nie mieć trudności ani szkód. Dołączają się do tego skutki funkcjonowania zdezintegrowanego i rozpraszającego się JA, które podtrzymuje poczucie pychy, samowystarczalności, gotowości do buntowania się wobec zewnętrznych ograniczeń.

Te trzy mechanizmy razem powodują, że całościowa orientacja życiowa osoby uzależnionej w jej świadomości ma taki kształt, jakby ten człowiek był wszechmocną istotą o nieograniczonych możliwościach. Największym paradoksem w uzależnieniu jest narastająca i trudna do zrozumienia przepaść między realiami, które pokazują słabość, upadki, porażki a rozpaczliwym podtrzymywaniem przekonania, że wszystko można ogarnąć i osiągnąć. Oczywiście ten stan nie trwa cały czas, są momenty załamywania się, przygnębienia, depresji, ale czasami widzimy, że paradoksalnie im głębiej w rozpaczy i beznadziejności psychologicznej zanurza się osoba uzależniona, tym bardziej w innych momentach próbuje się wspiąć na niebotyczny wierzchołek.

Jeżeli tak wygląda subiektywne doświadczanie wewnętrznego świata - wizje własnego życia obejmują naprzemiennie zapadanie w doliny, a potem wzloty - to rozpoznanie bezsilności ma zatrzymać tę beznadzieją "huśtawkę" i postawić tę osobę w jednoznacznej konfrontacji ze świadomością własnych niepowodzeń, niemożności.

Istotą sprawy jest jednak to, by osoba uzależniona stała się zdolna do dwóch rzeczy jednocześnie. Zatrzymać się ze świadomością porażek, destrukcji ważnych spraw w życiu osobistym i zobaczyć: "to jest miejsce, w którym się znajduję, ale to nie jest miejsce, w którym będę musiał spędzić resztę życia". Dlatego należy pomóc alkoholikowi w oswojeniu prawdy o jego życiu; by przygotować go do zmiany drogi, by mógł doświadczyć swojej sytuacji życiowej, jako takiej, w której trzeba zacząć pracę nad całkowitą zmianą swojej w świecie.

To jest przełomowe znaczenie uznawania bezsilności. Przeżycie tego stanu i przekształcenie go w początek nowej drogi jest niesłychanie wymagające. Ludzie bronią się przed tym. Nie mają na ogół dość siły, kompetencji, wsparcia, by w tym miejscu zatrzymać się na dłużej, by utrzymywać kontakt ze świadomością tego całego obszaru destrukcji, porażek, zawodów. W strategii naszego postępowania klinicznego musimy nie tylko podejmować różnego rodzaju kroki, żeby pacjent zobaczył i rozpoznał razem z nami te dowody i informacje, ale musimy też pilnować, aby nie uciekł z tego bolącego, przerażającego miejsca, i aby mógł się utrzymać w kontakcie z nim.

Pamiętamy, że nie jest to dla niego nowe miejsce, on tam już był, ale panicznie uciekał od niego w alkohol. Jak doprowadzić do tego, by nie uciekł? To już jest kwestia specyficznych procedur i umiejętności osobistych terapeutów. To ciężka praca.

Musimy także być świadomi, że od momentu, gdy uznawanie bezsilności zrobiło się popularne, gdy zaczęto o tym mówić na mityngach i grupach, pisać w gazetach, zwiększyło się prawdopodobieństwo deklaratywnego, powierzchownego uznawania bezsilności. Wiemy, że można się tego nauczyć tylko werbalnie. Wiemy również, że uznawanie bezsilności może być doświadczane w różny sposób.

Na początku terapii chodzi przede wszystkim o to, by pacjent zrozumiał istotę uzależnienia. Uczymy pacjentów tak rozumieć i definiować tę chorobę, by zaczęli systematycznie pracować nad sobą dopiero wtedy, gdy powiedzą: jestem bezsilny, uznaję, że jestem alkoholikiem. Uczymy ich wstępnych metod, czy technik kontrolowania abstynencji.

Trzeba to wyraźnie odróżniać - kontrolowanie picia, to nie jest kontrolowanie abstynencji. Z faktu, że ktoś jest bezsilny wobec alkoholu nie wynika, że jest bezsilny wobec kontrolowania abstynencji. Chodzi o to, by wszystkimi sposobami ją kontrolować; by trzymanie się z dala od alkoholu było czymś stałym, nieprzypadkowym. To jedna z bardziej istotnych przemian, żeby beznadziejne próby kontrolowania picia zostały przekształcone w próby kontrolowania abstynencji, by w człowieku rosło poczucie, że jest zdolny do tego, by nie pić. To jest pierwszy poziom: zrozumieć chorobę, istotne elementy procesu zdrowienia, nauczyć się kontrolować abstynencję.

Praca nad uznawaniem bezsilności bardzo często wykorzystywana jest do pracy na pierwszym, dość powierzchownym poziomie. Spora część programów terapeutycznych, w których pracuje się nad uznawaniem bezsilności, na tym głównie się koncentruje. Nie można tego etapu lekceważyć, bo przez jakiś czas chodzi głównie o to, by stabilizowała się abstynencja, ale musimy pamiętać, że jest drugi, głębszy poziom. Poziom, na którym może dokonać się głęboka osobista przemiana, obejmująca podstawy orientacji życiowej: kim jestem, jakie jest moje miejsce, jaki jest świat, jakie życie. Na ten poziom trudniej się dostać i trudniej na nim pracować niż na pierwszym poziomie.

Wiemy z doświadczenia, że są ludzie utrzymujący wzorową abstynencję, którzy nie zmienili się w istotny sposób. Widać po nich, że są pełni arogancji, pychy, popadają w rozpacz, nie wszystko jest na ich zawołanie. Udaje im się na tym powierzchownym poziomie utrzymać abstynencję, ale wewnątrz niewiele się zmieniło.

Są też inne przypadki: widzimy człowieka, w kontakcie z którym czuje się wewnętrzny ład, pokorę bez samoponiżenia, łagodność dla siebie, spokojne przygotowywanie się do tego, co można zmienić, a czego nie. I mamy poczucie, że stało się coś więcej, że ten człowiek nie tylko przestał pić. To jest głębszy poziom, na którym chodzi o coś więcej niż wyuczone i deklaratywne uznanie bezsilności wobec alkoholu. Samo uznanie nie powoduje zmian, ale może być potężnym impulsem do głębokiego zrewidowania fundamentów swojej egzystencji, systemu wartości, oczekiwań w stosunku do świata.

Na drodze do głębszego uznania bezsilności często pojawia się sprzeciw. Sprzeciw wobec wyzwania, które tworzy uznanie bezsilności, jest naturalnym odruchem. Warto pomóc pacjentowi w zrozumieniu tego sprzeciwu, tego buntu. Powinien to poczuć, by wiedział, że coś się w nim zaczyna zmieniać.

Gdy pacjent przechodzi przez ten sprzeciw, to może pojawiać się w nim gotowość do podporządkowania, uległości, ale w tej fazie często jest to tylko powierzchowna akceptacja bezsilności. Terapeuci powinni być szczególnie uczuleni na rozpoznawanie tego zjawiska. Ludzie, a alkoholicy w szczególności, potrafią dla doraźnych celów schylić kark, pokłonić się, zacząć przepraszać. Z punktu widzenia celu terapeutycznego powierzchowna akceptacja i uległość może być bardziej niebezpieczna niż sprzeciw.

Dopiero po zrozumieniu i przepracowaniu tego sprzeciwu zaczyna rozwijać się zdolność do rzeczywistego poddania się i do autentycznej akceptacji faktów.

Pacjenci często próbują podporządkować się naszym oczekiwaniom w sposób fasadowy i powierzchowny. Gdy uważnie analizujemy pracę z pacjentami, możemy zobaczyć specyficzną pułapkę uległości i podporządkowania. Polega ona na zgadzaniu się i podążaniu w "słusznym" kierunku, ale tylko pod naciskiem okoliczności, sugestywnego oddziaływania terapeutów. Pacjent nie ma głębokiego przekonania, ale godzi się, by uzyskać profity, pokazać przed innymi, że jest bardziej zaawansowany w terapii albo dla tzw. "świętego spokoju". Ta pozorna uległość może być obroną przed głębszą, rzeczywistą zmianą.

U osoby uzależnionej, która pracuje nad uznaniem bezsilności wobec alkoholu, często pojawiają się mieszane uczucia, wewnętrzny spór między różnymi elementami własnego JA, które jest rozczłonkowane i rozdarte. Np. pacjent zaczyna rozpoznawać u siebie poczucie słabości i krzywdy, ale w jego JA kryje się również bunt wobec otoczenia, może pojawiać się poczucie winy.

Innym zjawiskiem, które może tworzyć pułapkę jest tzw. oczekiwanie na cud; "przyjdzie dzień, gdy coś się stanie, gdy ktoś mnie tylko dotknie i będę uzdrowiony". To oczekiwanie na cud jest bardzo mocno kształtowane przez mitologię trzeźwienia i zdrowienia podtrzymywaną w środowiskach samopomocowych i w publikowanych piciorysach. Alkoholicy często opowiadają o sobie: "któregoś dnia coś mnie tknęło i to była chwila, która zmieniła całe moje życie" albo: "doktor X powiedział: albo przestaniesz pić, albo umrzesz i wtedy przestałem". To częsty motyw obecny w retrospektywnych relacjach, który podtrzymuje złudzenie, że nie trzeba się tak strasznie napracować, tylko po prostu czekać i w końcu coś dobrego się zdarzy.

Tym, co szczególnie utrudnia głębsze uznanie i zaakceptowanie bezsilności, jest lęk przed ostateczną utratą alkoholu i przed niedostępnością tych stanów emocjonalnych, które pojawiają się po wypiciu go.

Warto zwrócić uwagę na inne, bardzo ważne zjawisko. Wielu ludzi, nie tylko uzależnionych, odczuwa bardzo silny lęk przed oddaniem się i zawierzeniem, związany z obawą utraty osobistej kontroli nad własnym życiem. Dla wielu najtrudniejszą granicą jest lęk przed całkowitym poddaniem się, co jest postrzegane jako wyrzeczenie się swej woli - nawet gdy ze swej woli człowiek nie robi użytku.

Na czym polegałaby istota prawdziwego uznania bezsilności wobec alkoholu?

Po pierwsze musimy pamiętać, że nie można kogoś zmusić do prawdziwej akceptacji. Nie można więc myśleć, że sama presja załatwi sprawę. Musimy być tego świadomi, choć sami stwarzamy tę presję podając fakty i opinie, by działały one na osobę uzależnioną.

Kolejną istotną sprawą jest otwieranie się i rezygnowanie z oporu. Bardzo ważne jest doświadczenie otwierania się wewnętrznego. Oznacza to świadome doświadczenie osobistego aktu rezygnacji: "mogę się bronić, nadal mam potrzebę obrony przed tymi faktami, przed presją, ale teraz po prostu rezygnuję". Ta rezygnacja z oporu i otwieranie się różnie wygląda, czasami to krok po kroku, czasami odważny skok na głęboką wodę.

Strategia terapeutyczna sugeruje, by pacjent był tego świadomy. Od pewnego momentu można na ten temat rozmawiać z nim. Jeżeli uznamy, że ma prawo oporu i sprzeciwu, to będzie z nami współpracował. Warto czasem powiedzieć: "Uznawanie bezsilności to bardzo ważna rzecz, ale wiemy, że to nie pójdzie łatwo. Wiemy, że będziesz się bronić, i to jest w porządku. To jest ludzkie. Możemy ci w tym towarzyszyć, ale najważniejsze, abyś był uczciwy wobec siebie i świadomy trudności jakie spotykasz w tej sprawie". To pomaga w pracy nad tym, żeby się otwierać i nie rezygnować.

Kolejny etap procesu to pojawienie się stopniowego uspokojenia, rozluźnienia. Często są to wskaźniki głębokości uznania bezsilności. Czasem widzimy kogoś, kto deklaruje, że się poddał, akceptuje, uznaje swą bezsilność, a jest sztywny i spięty. Wtedy pojawiają się w nas wątpliwości, choć oczywiście nie oznacza to, że uznanie bezsilności wobec alkoholu to sposób na rozluźnienie i spokój wewnętrzny. Istnieje wiele powodów, dla których ludzie pracujący nad wewnętrzną przemianą bywają spięci i zmartwieni. Na ogół wysiłek, którego dokonali dopiero otwiera drogę do dalszej i trudnej pracy nad zmianą siebie i własnego życia. Gdy kończy się to podstawowe zmaganie wewnętrzne dotyczące rozpoznania i uznania destrukcyjnej roli alkoholu we własnym życiu, często pojawia się zdolność do koncentracji energii na dalszym procesie zdrowienia oraz gotowość i większa odwaga do szczerego spojrzenia na siebie.

Następnym zjawiskiem obserwowanym w tym procesie jest fakt, że akceptowanie bezsilności na ogół jest związane ze wzrostem autentycznej zdolności do przyjmowania pomocy. Pacjent staje się gotowy do szukania pomocy, bo zmniejszyła się ilość tej specyficznej dla alkoholików wewnętrznej dumy i oporu przed ujawnieniem słabości. W związku z tym pacjent nie odczuwa już pomocy jako poniżenia.

Następny krok to rozstawanie się z fałszywymi przekonaniami, mitami na temat własnej mocy, własnego sprytu. Warto wskazać mity na temat mocy i sprytu. Zdarza się, że osoba uzależniona traci wizję, że jest mocna, potężna, ale zostaje jej wiara w spryt: coś można jeszcze zakombinować. Niełatwo z tego zrezygnować. Rozstanie z mitami to część procesu akceptacji i poddawania się. Rozstać się trzeba także z iluzją samokontroli nad alkoholem.

Co dalej? Dalej mamy już prawdziwe wyrzekanie się alkoholu i pogodzenie się z pełną abstynencją. To trudna sprawa. Za dużo było wobec tego napoju nadziei, pragnień, oczekiwań, żeby tak łatwo było się z nim rozstać. Częścią tego procesu uznania bezsilności (trzeba pamiętać, że głębokie uznanie własnej bezsilności jest bardzo mocnym argumentem przemawiającym za tym, by się z piciem rozstać) jest decyzja opatra nie tylko na zasadzie, że nie będę już grzeszył, ale dlatego, że mnie to już nie interesuje.

Ostatni etap to rozwijające się mocne pragnienie, żeby korzystać z zasobów trwałego, niepodważalnego źródła mocy. W tym miejscu procesu terapii rozwija się solidny pomost, który jest tworzeniem zdolności do tego, żeby swoje życie, egzystencję umieścić poza osobistym układem odniesienia wyższego porządku, dobra i mocy. Dla niektórych ludzi jest to spotkanie z obecnością Boga, dla innych to doświadczenie wartości w życiu. Oznacza to zaangażowanie się w to, co nazywamy rozwojem duchowym. W miejscu gdzie było szarpanie, zmaganie pojawia się spokój i poddanie wobec swoich ograniczeń. Czasami pojawia się pragnienie, by życie bardziej odnosić do świata wartości niż do świata swoich pragnień. Jeśli mówimy o znaczeniu pracy nad rozwojem duchowym w procesie terapii, to chodzi nam o to, żeby pomóc pacjentom przygotować się do tego, by ich orientacja życiowa była w większym stopniu zakorzeniona w wartościach jako źródle dobra i zła. To jest ostatni element przemiany, która pokazuje autentyczny i zdrowy proces uznawania swej bezsilności wobec alkoholu jako coś więcej niż rozpacz, że alkohol nie jest już dla mnie.

Kilka uwag na temat tego, co nazywamy paradoksalną zmianą. Uznawanie bezsilności wobec alkoholu jest jednym z klasycznych przykładów na tzw. paradoksalną koncepcję zmiany osobistej. Na czym polega ten paradoks? Uznanie bezsilności po to, by uzyskać moc. Paradoks to jest coś, co nie jest w zgodzie z logiką. Zgodnie z logiką jeżeli chcę mieć moc, to w żadnym wypadku nie mogę godzić się z bezsilnością. To jest nie tylko logika alkoholika. To bardzo powszechne przekonanie, którym kierujemy się w życiu. Praca nad uznaniem bezsilności to jeden z lepszych przykładów, że głębokie zmiany w człowieku mogą zachodzić wtedy, kiedy w jakiejś ważnej sprawie rozstajemy się w z taką racjonalną logiką. Spotykamy się z paradoksem: poddając się uzyskujemy moc.

Innym paradoksem, z którego często korzystają alkoholicy w procesie zdrowienia, jest odkrywanie, że na samym dnie zła można odkryć dobro. Podobnie jest w sposobie podejścia do grzechu w religii - tam też za cienką ścianką grzechu kryje się szansa na dobro i można przejść na drugą stronę.

Gdy analizujemy procesy zmian osobistych dostrzegamy dwie kategorie zmian. Z pierwszą mamy do czynienia, gdy zmiana w człowieku następuje w obrębie tego samego spójnego systemu przekonań, logiki, wyobrażeń, sądów na temat życia, świata, samego siebie. Wizja świata pozostaje taka sama, tylko coś jest ulepszone, udoskonalone. Większość zmian, nad którymi pracujemy jest na tym poziomie. Nie zmieniają się fundamenty - zostaje ten sam dom, tylko inaczej go meblujemy.

Istnieje jednak druga kategoria zmian osobistych. Taka, która polega na całkowitej zmianie lub rekonstrukcji fundamentów życia osobistego - przebudowuję cały dom lub zostawiam stary i wyprowadzam się do innego. Poddaję głębokiej rewizji cały swój światopogląd, wizję świata, filozofię, przekonania i siebie. W pewnych okolicznościach u części osób dokonuje się taka zmiana związana z uznawaniem bezsilności, ale nie jest to częste zjawisko.

W placówce terapeutycznej raczej nie możemy nastawiać się, że będziemy próbowali pracować ze wszystkimi pacjentami nad wprowadzaniem drugiej kategorii zmian, bo byłoby to zbyt ambitne i na ogół mało realistyczne. Czasem jednak się zdarza. Można przypuszczać, że także we wspólnocie Anonimowych Alkoholików tylko część uczestników przechodzi taką przemianę. Znaczna część zmian dokonuje się na tym pierwszym poziomie, co wcale nie oznacza, że nie mogą one być ważne i głębokie. Gdy zmienia się stosunek do tego podstawowego źródła mocy i człowiek doświadcza głębokiego poddania się Sile Wyższej, rezygnuje z utrzymywania tej mocy własnymi rękoma i trwale zwraca się w stronę zewnętrznego źródła mocy po wsparcie.

Wydaje się, że w profesjonalnej placówce nie mamy "pełnomocnictwa moralnego", żeby oferować taką przemianę. Nie zawieramy z pacjentami na to kontraktu. Nie próbujemy ludzi nawrócić, przekształcić ich całego życia. Musimy więc uzyskiwać solidne rezultaty w oparciu o coś innego niż obietnica fundamentalnej i dramatycznej przemiany. Nie pracujemy w oparciu o takie założenia, choć zdarza się, że nasza praca pomaga w osiągnięciu w przyszłości przez pacjenta zdolności do zaangażowania się w poszukiwanie głębokiej przemiany i reorientacji własnego życia.

Uczymy się więc strategii sięgającej w głąb, ale nie prowadzającej do konwersji religijno-duchowej. Wierzymy, że znaczące zmiany osobiste możemy osiągnąć nie tylko tą drogą. Oczywiście bardzo ważna jest sprawa źródła mocy, z którego osoba uzależniona, uznając swą bezsilność wobec alkoholu i choroby, będzie mogła korzystać. Jeśli prowadzimy pacjenta w tę stronę, to musimy czuć się odpowiedzialni i powinniśmy być przygotowani, by pomagać mu w sięganiu do różnych źródeł: tych, które zakorzenione są w świecie wartości, i tych, które wyłaniają się z pomocnej obecności innych ludzi i z życia rodzinnego oraz tych, które pacjent znajdzie oparcia w samym sobie. Możemy pomóc mu w nauce poprawiania poczucia własnej wartości, poczucia wewnętrznej integracji, rozstawania się z lękiem. Pomagając w uznawaniu bezsilności, w rozstawaniu się z nieprawdziwym, iluzorycznym marzeniem, że będzie można kontrolować rzeczy, których nie można kontrolować, staramy się pomagać pacjentom, żeby te wewnętrzne źródła mocy i oparcia rozwijali, by uczyli się czerpać z różnych źródeł mocy w służbie życia.

Bardzo ważnym aspektem psychologicznej przemiany pacjenta prowadzącej do zdrowienia, związanym z uznawaniem bezsilności wobec alkoholu, jest zmiana sposobu określania własnej tożsamości pacjenta związanej z alkoholem, zaczynająca się od uporczywego powtarzania "nie jestem alkoholikiem". O tym jak przebiega ten proces i w jaki sposób wspiera on proces uznawania własnej bezsilności wobec alkoholu -- w następnym numerze TUW.


Jerzy Mellibruda